AktualnościZe Świata

Współpraca EASA i DJI dla „zwiększenia bezpieczeństwa lotniczego”

Kluczowym wymogiem europejskich przepisów dotyczących dronów jest, aby operatorzy dronów uzyskiwali aktualne informacje o ograniczeniach, które mogą obowiązywać w miejscu, w którym zamierzają latać (tzw. „geo-awareness” czyli „świadomość geograficzna”), a piloci dronów musieli stosować się do tych informacji podczas każdego lotu. EASA podejmuje współpracę z DJI – chińskim potentatem na rynku dronów cywilnych, aby wesprzeć proces przejścia na nowe ramy regulacyjne dotyczące dronów oraz promować większą świadomość bezpieczeństwa lotów dronami wśród operatorów i pilotów.

Skąd taka decyzja EASA?

W sytuacji gdy USA banuje drony DJI na rynku amerykańskim, EASA zdaje się nie widzieć żadnych zagrożeń związanych z ich wykorzystaniem w Europie i podejmuje wręcz bliższą współpracę z chińskim potentatem – DJI – w celu wypracowania pewnych mechanizmów zwiększających „świadomość geograficzną”. Jest to dość silny sygnał świadczący o tym, że firma DJI nie musi obawiać się żadnych ograniczeń sprzedaży swoich produktów w UE, a wręcz – przez działania EASA – jest zachęcana do jeszcze większego zakorzenienia się na europejskim rynku.

Inna kwestia, która może spędzać sen z powiek unijnych decydentów z EASA, którzy „bezpieczeństwo” w kontekście lotów dronami odmienili już na wszystkie przypadki, to zdjęcie przez DJI blokady na wszystkie strefy lotnicze, które producent sam z własnej woli umieszczał w swoim oprogramowaniu.

Dla przypomnienia: w 2013 roku DJI wprowadziło tzw. mechanizm „Fly Safe” – funkcjonalności w swoich dronach, która przez ponad 10 lat zapobiegała lub przynajmniej dość mocno ograniczała wykonywanie lotów nad obszarami lub w przestrzeni podwyższonego ryzyka (np. w pobliżu lotnisk, jednostek wojskowych czy zakładów karnych). Od 2024 roku system „Fly Safe” przeszedł dużą zmianę, a wszystkie najbardziej ograniczone „No Fly Zone” – strefy, w które do tej pory nie dało się wlecieć dronem DJI bez uzyskania zgody producenta – zostały całkowicie uwolnione. Od tamtej pory użytkownik drona wprawdzie dostaje ostrzeżenie, że wykonuje lot w pobliżu „wrażliwego” obiektu lub strefy, ale może to zrobić bez ograniczeń i na własną odpowiedzialność.

Istotne jest jednak to, że strefy DJI w ramach mechanizmu DJI Fly Safe, nie były oficjalnymi strefami geograficznymi zgodnie z prawem europejskim. Miały często inne granice poziome i pionowe, a także znajdowały się nad obiektami, które prawnie nie miały takiego ograniczenia (ani strefy geograficznej nad sobą). Wynikało to z faktu, iż sam producent (DJI) stworzył własną bazę danych stref i obiektów, a następnie samodzielnie decydował gdzie i dlaczego użytkownik jego drona nie może w danym miejscu wykonać lotu. Prawdopodobnie to był jeden z głównych powodów „uwolnienia” No Fly Zones w dronach DJI i ograniczenia się jedynie do ostrzeżeń, a nie twardych zakazów i software’owych blokad.

Zgodnie z informacją przekazaną od EASA – od tego roku (2026), wraz z pełną dostępnością krajowych map stref geograficznych, produkty DJI oznaczone klasą C (zgodnie z klasyfikacją C0-C6) będą opierać się wyłącznie na oficjalnych danych dot. stref geograficznych. Granice stref zgodnych z obowiązującym prawem, wyświetlane bezpośrednio na mapach w dronach DJI, będą dużym atutem dla użytkowników tych dronów. Wielu z nich nie rozumiało, czemu w polskiej aplikacji DroneTower nad danym obiektem nie było strefy, a dron DJI nie pozwalał na start (np. był zbyt blisko zakładu karnego, który w aplikacji DJI był ograniczony strefą o promieniu kilkuset metrów wokół tego zakładu).

Definiowanie i aktualizacja stref geograficznych leży w gestii każdego państwa członkowskiego. To może oznaczać, że chiński potentat, dostanie wprost dostęp do wszystkich map stref geograficznych w Polsce (i nie tylko, w innych krajach również) w celu ich zaimportowania do własnego systemu DJI Fly Safe. Czy to dobrze? Na pewno wygodnie dla samych użytkowników. Zarazem niedawno media obiegła informacja, że chińskie samochody nie będą mogły wjeżdżać na teren jednostek wojskowych w Polsce „bo mają kamery, lidary i inne sensory”. Czy dostarczanie wprost informacji o strefach geograficznych nad jednostkami wojskowymi, poligonami i infrastrukturą krytyczną, chińskiemu producentowi dronów, który jest finansowany przez chiński rząd, nie jest trochę pokrętną logiką w kontekście tych zakazów dla chińskich aut?…

Inna kwestia, która w naturalny sposób nasuwa się na myśl: czy inny producenci dronów też będą mogli „wpiąć” się w bazę danych stref geograficznych, czy EASA robi taki ukłon jedynie w stronę DJI?

Źródło: https://www.easa.europa.eu/en/newsroom-and-events/news/easa-and-dji-collaborate-improve-awareness-safe-and-legal-drone-operations


Poprzedni

Zawody dronów "Dual-Tech AGH" - rejestracja do 18 stycznia 2026 r.

Następny

This is the most recent story.

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *