AktualnościZe Świata

Drony Google Project Wing – pierwsza odsłona

Google Project Wing

W czasie gdy Amazon „walczy z FAA” o możliwość testowania swoich dronów do dostarczania paczek na terenie USA (póki co Amazon będzie je testował w Indiach) Google – a dokładnie Google X czyli oddział firmy zajmujący się nowoczesnymi technologiami tj. Google Glass lub samochody sterowane autonomicznie – ujawnił swój najnowszy projekt „Project Wing”, który był realizowany w tajemnicy przez ostatnie dwa lata. Do czego będą służyły drony Google i co z tego wynika? Przyjrzyjmy się bliżej projektowi „Wing”.

Wśród powszechnie panującej mody na wielowirnikowce, które zaczęło się ogólnie traktować jako drony niezależnie od tego czy są zabawkami czy prawdziwymi dronami – Google postanowiło na konstrukcję hybrydową, która przypomina latające skrzydło delta z możliwością… startów i lądowań pionowych niczym wirnikowce.

Mierzące 1,5m rozpiętości i ważące 8,5kg drony Google Wing posiadają 4 silniki, które służą zarówno do pionowych startów i lądować jak również do napędzania drona w poziomym locie. Rozwiązanie to jest z oczywistych względów bardzo praktyczne. Wystarczy przypomnieć sobie wszelkie inne drony komercyjne bazujące na konstrukcji wielowirnikowców – jaki one miały czas lotu? Maksymalnie 15-20 minut. A tymczasem latające skrzydło Google Wing zużywa jedynie więcej prądu podczas startów. W późniejszej fazie lotu siła nośna nie jest już wytwarzana wyłącznie przez silniki, ale przez powierzchnię płata. To zapewnia dronom Google przewagę odległości i czasu lotu w stosunku do quad-, hexa-, octocopterów.

Pierwsze testy i prezentacja dronów Google Wing odbyła się w Australii – drony odbyły około 30 udanych autonomicznych lotów i obecnie dane (logi) są analizowane przez inżynierów z Google X. Spytacie – czemu Google testuje swoje drony w Australii a nie w USA? Ano z tego samego powodu, dla którego Amazon testuje swoje drony w Mumbaju i Bangalore w Indiach – po prostu amerykańskie prawo na to nie pozwala.

Google Project Wing

Pewnego niesmaku i dziwnego wydźwięku całej sytuacji z dronami Google Wing nadaje wypowiedź Erica Schmidt’a – jednego z szefów Google, który trochę ponad rok temu w wywiadzie dla Guardian powiedział, że małe drony „osobiste” powinny zostać zabronione przez międzynarodowe prawo, by zakazać całkowitego ich używania. Czyżby po półtora roku od tego stwierdzenia Eric Schmidt zmienił zdanie? Nie sądzę – po prostu chodzi o kasę i to wcale nie małą. Rynek dronów jest wart miliardy dolarów, a Google może być pierwszą i jedyną firmą, przed którą ugną się takie organizacje jak chociażby FAA. Teraz zostało tylko zbanowanie osobistych dronów i wprowadzenie na rynek Google Wing i kasa będzie się zgadzać…

No cóż, na szczęście nikt póki co przynajmniej w Polsce nie wpadł na tak durny pomysł by zakazywać latania dronami. Ograniczenia prawne oczywiście są i muszą być, ale stosując się do nich spokojnie można dalej uprawiać hobby zwane od lata modelarstwem RC, a od bardzo niedawna – lataniem dronami.

Poprzedni

Amazon nie daje za wygraną

Następny

Drony do diagnostyki farm fotowoltanicznych, wiatrowych i sieci energetycznych

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *