AktualnościZe Świata

Rejestracja dronów to kiepski pomysł

Już za niecały miesiąc – dokładnie 20 listopada tego roku – FAA, czyli amerykański odpowiednik polskiego ULC ma zaprezentować oficjalne rekomendacje dla amerykańskiego ministerstwa transportu dotyczące zasad rejestracji dronów. Urzędnicy chcą zdąrzyć z regulacjami jeszcze przed świętami. Czemu? Bo według różnych szacunków Amerykanie pod choinką mogą znaleźć nawet 1 mln dronów, które będą latać amerykańskiej przestrzeni powietrznej.

Zaledwie przedwczoraj do publicznej konsultacji trafił dokument mający na celu zebranie opinii i uzgodnienie przyszłych regulacji. Dokument zawiera 10 różnych pytań odnoszących się do rejestracji i monitorowania dronów w amerykańskiej przestrzeni powietrznej – poniżej luźne tłumaczenia wybranych pytań:

  • Jak pojedyncze drony mogłyby być identyfikowane i czy każdy potrzebowałby numeru seryjnego?
  • Kiedy drony powinny być rejestrowane?
  • Czy wybrane drony powinny być zwolnione z rejestracji?
  • Czy rejestracja powinna być możliwa przez internet?
  • Jak dane rejestracyjne będę przechowywane i kto powinien mieć do nich dostęp?
  • Czy rejestracja będzie odpłatna?

Odpowiedzi na powyższe pytania można przesyłać do FAA do 6 listopada. Po tym terminie przez kolejne 2 tygodnie FAA będzie rozmyślać nad konkretnymi rozwiązaniami, które musi przedstawić przed amerykańskim departamentem ds. transportu.

Tak czy inaczej rejestracja dronów w USA wydaje się być nieunikniona. Na szczęście w Polsce rządzący są jeszcze dalecy od takiego pomysłu, ale podobne rozwiązania mogą pojawić się prędzej czy później na forum Unii Europejskiej – wtedy obowiązywałyby również w polskiej przestrzeni powietrznej. Osobiście uważam, że tego typu sposób kontroli nad dronami jest zwyczajnie nieskuteczny, a wprowadzone w USA regulacje będą jednym wielkim bublem prawnym oderwanym od rzeczywistości, prowadzącym do nadużyć z obu stron i drastycznie hamującym rozwój branży dronów w USA. Żeby nie być gołosłownym rozważmy kilka argumentów, które przemawiają za moją tezą i przeciwko forsowanym regulacjom.

Jakie drony należy rejestrować?

W środowisku amerykański operatorów dronów chodzą słuchy, że miałyby to być jedynie drony używanie komercyjnie. Tymczasem rejestracja jedynie tego rodzaju dronów ma się nijak do poprawy bezpieczeństwa w powietrzu, którym zasłania się FAA. Bezzałogowce wykorzystywane do celów zarobkowych wciąż będą stanowić mniejszość, a już na pewno będzie to ułamek procenta z tego 1 mln dronów, które ma przybyć w USA po świętach Bożego Narodzenia. Zatem będzie to jedynie sposób na wyciąganie pieniędzy od firm, bowiem komercyjny Phantom niczym nie różni się od Phantoma wykonującego lot rekreacyjny…

To może podzielmy drony na profesjonalne i na zabawki? OK – tylko gdzie jest granica? Dla tych, którzy latają potężnymi oktokopterami zabawką będzie znów popularny DJI Phantom o niewielkich rozmiarach. Może zatem określmy rozmiar i wagę drona? – jest to już lepsza metoda, ale z drugiej strony dla samolotu zderzenie nawet z 2kg dronem jest niebezpieczne (skoro ptaki o znacznie mniejszej wadze są) więc ustalanie kategorii wagowej trzeba prawdopodobnie zacząć już od 1kg. Wtedy pod regulację będzie podlegać praktycznie 90% wszystkich dronów, więc takiego ograniczenia równie dobrze mogłoby nie być.

Kolejny problem jaki się z pewnością pojawi wśród hobbystów i modelarzy to drony własnej produkcji. O ile wszystkie inne pojazdy rejestrowane są produkowane przez firmy od początku do końca i podlegają ścisłym kontrolom, tak drona można zrobić w ciągu jednego dnia ze skompletowanych części. Czy jest sens go rejestrować skoro następnego dnia można go równie dobrze rozłożyć, wymienić silniki, regulatory, ramiona, zmienić masę, rozpiętość i wyposażenie? Co wtedy będziemy rejestrować – drona jako całość czy poszczególne części? A może po rejestracji dostaniemy zakaz jego demontażu? Może FAA czy nasz ULC wpadnie na pomysł, że taki bezzałogowiec musi być kontrolowany już na etapie składania?

Następny dylemat dotyczy mało doświadczonych operatorów. Czy jest sens rejestrować sprzęt, który może nie przetrwać nawet tygodnia, ba! – nawet pierwszego lotu? Przecież drony znacznie łatwiej niż samochody czy samoloty ulegają zniszczeniu przeważnie z winy pilota. Zakładając, że rejestracja to cały proces wymagający czasu, wystawienia dokumentów potwierdzających rejestrację – czy serio jest sens traktować tak poważnie drony, które przy trzecim locie z kolei skończą jako sterta połamanego plastiku?

Kto za to zapłaci?

W urzędach płacimy za rejestrację samochodów, motocykli – to wszystko kosztuje użytkownika od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Nie inaczej będzie z dronami. Rejestracja to koszt wystawienia dokumentów, koszt pracy urzędników, koszt nowych miejsc pracy, bo przy tak lawinowym wzroście ilości dronów nie ma szans by wzięły to na siebie obecne urzędy. Kto zatem za to zapłaci? Oczywiście posiadacz drona, ale także każdy obywatel z podatków, które ściągnąć musi państwo na utrzymanie całej machiny. Jak łatwo sobie wyobrazić operator drona zapłaci odpowiednio więcej jeśli będzie chciał zarejestrować kilka swoich maszyn.

Z dronami jak z pozwoleniem na broń

A co z tymi, którzy będą chcieli wykorzystać drony wbrew prawu np. do inwigilacji, szpiegowania sąsiadów, przemytu narkotyków? Absolutnie nic! Przecież ktoś taki z oczywistych względów nie zarejestruje swojego bezzałogowca i pozostanie praktycznie nieuchwytny . Dokładnie tak samo jak z bronią używaną w napadach lub do rozbojów- przestępcy nie używają legalnych broni, których numery seryjne ma w swojej bazie danych policja. Czemu zatem drony mieliby rejestrować? Tym samym dochodzimy kolejny raz do wniosku, że rejestracja dronów nie podnosi w żaden sposób bezpieczeństwa ani w powietrzu ani jeśli chodzi o przestrzeganie innych praw.

Inne pomysły regulacji dronów

FAA – zanim doszło do wniosku, że będzie rejestrować drony – konsultowało z publicznymi podmiotami np. wykorzystanie czarnych skrzynek i transponderów na pokładzie dronów na wzór tych obecnych w samolotach. Na polskim rynku mamy inny bardzo zbliżony przykład chęci budowy systemu kontroli wszystkich dronów w powietrzu przy pomocy sieci GSM. Czy to dobry pomysł? Ten z transponderami i czarnymi skrzynkami bardzo szybko doczekał się negatywnych opinii i temat w zasadzie umarł. Po pierwsze chodzi tu o względy techniczne – wyposażanie dronów w jakiekolwiek urządzenia do namierzania wiązałoby się wymaganiem od producentów dronów instalacji np. transponderów już na etapie ich produkcji. Ponieważ pomysł dotyczył jedynie USA, a producenci dronów w zasadzie w znaczącej większości wywodzą się z Chin obawiano się, że dostawy na rynek amerykański zostaną ograniczone, a producenci będą intensyfikować sprzedaż swoich zabawek tam, gdzie nie ma ograniczeń. To oczywiście odbiłoby się jedynie na konsumentach w USA. Ale można również założyć, że producenci zgadzają się wprowadzić specjalną edycję dronów wyposażonych w transpondery. I tej sytuacji tracą użytkownicy, bo większość pytanych o to podmiotów zgodnie stwierdziła, że bez podwyżek cen by się nie obeszło. Na koniec znów zostaje problem dronów DIY (Do-It-Yourself), czyli własnej produkcji, których przecież zakazać nie można. Na jakich zasadach one miałyby być wyposażane w cokolwiek do ich śledzenia? Przecież nikt nie będzie patrzył operatorowi na ręce podczas składania koptera, a odgórne kontrolowanie procesu tworzenia drona DIY jest absurdem jeszcze większym niż ewentualna próba zakazania składania takich dronów.

Kończą te przemyślenia z wielką uwagą będę obserwował rozwój sytuacji w USA do końca tego roku oraz śledził fora i grupy dyskusyjne użytkowników dronów za oceanem, którzy już teraz zdają się trolować urzędy np. próbą zarejestrowania 36 modeli latających jednego właściciela ;).

 

Źródła:

http://www.huffingtonpost.com/entry/drone-registry-problems_56268633e4b02f6a900e1d46
https://www.federalregister.gov/articles/2015/10/22/2015-26874/clarification-of-the-applicability-of-aircraft-registration-requirements-for-unmanned-aircraft
http://www.newsweek.com/us-government-soliciting-your-drone-regulation-ideas-385988

Poprzedni

Program Horus automatyzuje filmowanie dronem

Następny

Przyszłość dronów to ich pełna autonomiczność

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.