Recenzje

Recenzja książki „Prawo dronów” wydawnictwa Wolters Kluwer

Książka „Prawo dronów. Bezzałogowe statki powietrzne w prawie Unii Europejskiej oraz krajowym” ukazała się z początkiem lutego nakładem wydawnictwa Wolters Kluwer. Skontaktował się ze mną współautor książki i zaproponował egzemplarz od wydawnictwa za co jestem bardzo wdzięczny. Przyszedł zatem czas na recenzję tej pozycji, która jest na obecną chwilę jedyną polską publikacją traktującą stricte o dronowym prawie polskim oraz europejskim.

Autorami książki są prawnicy: Magdalena Ostrihansky – radca prawny, od 5 lat związana z prawem lotniczym oraz Maciej Szmigiero – doktor nauk prawnych, radca prawny, pracownik Katedry Prawa Administracyjnego i Samorządu Terytorialnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Kard. S. Wyszyńskiego w Warszawie, również od kilku lat związany z prawem lotniczym. Biorąc pod uwagę wiedzę i kwalifikacje autorów mamy pewność, że dostajemy do ręki rzetelne opracowanie, dość surowe w treści i niezbyt łatwe w odbiorze, ale na pewno bardzo fachowe.

Słowo o formie: jest bardzo przejrzysta i równie surowa jak sama treść. Okładka jest skromna czarno-biała, w środku nie znajdziemy nic poza tekstem, całość wygląda jak „typowy podręcznik z prawa”, a przynajmniej tak sobie go wyobrażam (choć nigdy wcześniej żadnego podręcznika z prawa w rękach nie miałem). Z drugiej strony nie powinno to zbytnio dziwić – wydawnictwo Wolters Kluwer Polska Sp. z o.o. zajmuje się praktycznie wyłącznie publikacjami z zakresu prawa, biznesu i ekonomii, a sam temat tej publikacji – prawo dronowe krajowe i europejskie – skłania właśnie do takiej a nie innej formy. Format książki to A5, całość zajmuje 344 strony. Cena: od 90 zł (najtaniej znalezione w internecie) do 119zł (cena z okładki).

Książka ma charakter naukowy, choć spotkałem się z komentarzem jednego z autorów, że była pisana „po ludzku” a nie „po prawniczemu”… Na jej tylnej okładce zawarto informację:

„Publikacja przeznaczona jest dla osób, które w swojej praktyce zawodowej będą stosować europejskie oraz krajowe przepisy regulujące używanie dronów, ich projektowanie, budowę, wprowadzanie na rynek itp. Mogą to być prawnicy, a także osoby wykorzystujące BSP w działalności profesjonalnej”.

Mam wrażenie, że wyliczenie na pierwszym miejscu „prawników” jako odbiorców tej publikacji jest bardzo znamienne. Książka jest bowiem w dużej mierze napisana prawniczym językiem i autorom – mimo chęci (?) – nie udało się od tego uciec (może wcale nie zamierzali?;). Nie jest to wada ani zarzut z mojej strony – jeśli książka ma być fachowa i służyć np. innym „radcom prawnym, sędziom czy urzędnikom administracji publicznej” to nie może być publikacją popularno-naukową, choć ta na pewno byłaby łatwiejsza w odbiorze. Tutaj mamy do czynienia z pozycją naukową zawierającą dużą ilość przypisów, sporo łacińskich prawniczych zwrotów, bibliografię zajmującą 6 stron i około setki pozycji (książek, czasopism i innych publikacji) do których nawiązuje w treści.

Fragment książki "Prawo dronów" wydawnictwa Wolters Kluwer

Książka „Prawo dronów. Bezzałogowe statki powietrzne w prawie Unii Europejskiej oraz krajowym” została podzielona na tematyczne rozdziały, których w sumie jest 6 z czego ostatni zawiera załączniki do polskiego rozporządzenia „wyłączającego”. Na końcu Podsumowanie, Schematy oraz Bibliografia. O Schematach napiszę jeszcze później – jest to jedna z bardziej praktycznych części tej publikacji, pomagająca w szybkim rozeznaniu się w temacie prawa dronowego i usystematyzowaniu wiedzy.

Pierwszy rozdział to zaledwie kilkanaście stron wprowadzenia poświęconych tematom bezpieczeństwa i innowacyjności, a także postrzegania dronów przez pryzmat aspektów społecznych i rozwoju technologicznego. W tej części zostają wyjaśnione podstawowe pojęcia: czym jest BSP a czym model latającym, kim/czym jest operator i czym różni się od pilota. Wszystko podparte odpowiednimi przypisami do właściwych aktów prawnych.

Kolejny rozdział (II) był dla mnie osobiście dość ciężki do przetrawienia. Poświęcony został rozporządzeniu bazowemu 2018/1139 i omówieniu jego wybranych artykułów oraz punktów z załączników do tego rozporządzenia. Tutaj ilość informacji zaczyna przytłaczać, a są one dodatkowo rozkładane na czynniki pierwsze. Plus przebrnięcia przez ten rozdział jest jednak duży: czytelnik uświadamia sobie ile nieścisłości znajduje się w europejskich aktach prawnych (często w tych samych!), które precyzyjnie wyłapują i wskazują autorzy tej publikacji.

Rozdział III  omawia rozporządzenie wykonawcze 2019/947, czyli akt, który wszedł w życie 1.07.2019, ale zacznie formalnie obowiązywać 1.07.2020r. Artykuł po artykule autorzy przedstawiają własną interpretację zapisów i jest to o wiele bardziej „lekkostrawne” niż w rozdziale II.

Mimo, że rozporządzenia delegowane i wykonawcze przeanalizowałem dość dokładnie na własną rękę w oryginale, to analizy autorów książki otworzyły mi oczy na zupełnie nowe rzeczy, które nie uszły uwadze prawników, a osobiście się nad nimi nie zastanawiałem. Chodzi znów o pewne nieścisłości prawne. Przykład: oficjalnie minimalny wiek pilota to 16 lat, ale nie trzeba go przestrzegać jeśli dron jest zabawką. Sęk w tym, że niewiele nawet zabawkowych dronów jest przez producentów kwalifikowanych jako zabawka. Nawet jeśli, to w przypadku gdy dron jest zabawką, ale ma kamerę – powstaje obowiązek rejestracji operatora. Czy zatem 8-9 latek, który otrzyma taką zabawkę na komunię powinien się rejestrować jako operator? Jeśli tak, to czy jest to zgodne z prawem, żeby 8-9 latek mógł wyrazić świadomą zgodę na przetwarzanie swoich danych przy rejestracji? Jeśli nie to powstaje bardziej fundamentalne pytanie: czy takiej osobie można w ogóle kupić drona na prezent skoro i tak nie ma możliwości formalnie nim latać? Niby można, tylko po co… 😉

Fragment książki "Prawo dronów" wydawnictwa Wolters Kluwer

Rozdział IV to z kolei analiza (choć znacznie mniej szczegółowa niż w Rozdziale III) rozporządzenia delegowanego 2019/945 i dotyczy wymogów stawianych projektantom, producentom, dystrybutorom i sprzedawcom, definiuje podstawowe pojęcia, podziały na kategorii lotów. Ten rozdział jest raczej krótki i skupia się na kwestiach wymogów dla producentów. Jeśli chodzi o pozostałe tematy będące częścią rozporządzenia – w szczególności załączniki – autorzy odsyłają do części Schematy będącej ostatnią (przed bibliografią) sekcją książki.

Rozdział V to „Prawo polskie” – coś, co jest mi znacznie lepiej znane. Autorzy wytaczają na początek ciężki kaliber, bo rozdział zaczyna się od analizy Art. 126a z ustawy Prawo Lotnicze mówiącego o tym, kto może „zniszczyć, unieruchomić lub przejąć kontrolę” nad dronem. Na kolejnych stronach zostaje poddany wnikliwej analizie podział na cel lotu: „rekreacyjny lub sportowy” oraz inny (w domyśle: komercyjny). Autorzy publikacji tym razem wskazują na nieścisłości w polskim prawie stwierdzając, że definiowanie w sposób negatywny celu lotu komercyjnego (mam na myśli odwrotność „rekreacji i sportu” czyli „wszystko inne niż rekreacja i sport”) jest bardzo nieścisłe i dopiero zaglądanie w uzasadnienia do projektów rozporządzenia z 1.12.2014 r. daje pewną odpowiedź (prawodawcy chodziło o „wykonywanie usług” dronem). Dalej autorzy poświęcili również uwagę niejasnemu podziałowi dronów na BSP i modele latające, który to podział wynika z celu lotów. W pewnym momencie proste (wydawałoby się) rzeczy stały się skomplikowane przynajmniej jeśli chodzi o próbę ich opisania/zdefiniowania… Sami przeczytajcie:

Fragment książki "Prawo dronów" wydawnictwa Wolters Kluwer

W kolejnej części autorzy popłynęli już bardzo mocno w rozważaniach czym jest rekreacja a czym sport i jakie aktywności dronem zaliczają się do obydwu kategorii. Miałem wrażenie zupełnie niepotrzebnego rozpatrywania prostych rzeczy w takich szczegółach, które komplikują interpretację prawa jeszcze bardziej. Być może taka jest rola prawników i wszystko byłoby OK, gdyby te interpretacje prowadziły wprost do zaproponowania poprawek w rozporządzeniach, gdy te były w fazach projektów. Wtedy miałoby to sens, bo doprowadziłoby do większej jednoznaczności sformułowań występujących w polskim prawie. Niestety widać zabrakło kogoś, kto by te projekty (w ten sposób co autorzy książki) rozłożył na czynniki pierwsze i wskazał błędy.

Następnie czytelnik dociera (może się okazać, że z niemałym trudem;)) do Rozdziału VI poświęconego treści załączników do rozporządzenia wyłączającego. Autorzy książki w wielu przywoływanych fragmentach treści znów nie zostawiają suchej nitki na autorach załączników rozporządzenia wytykając brak jednoznaczności i konsekwencji w określaniu chociażby „bezpiecznej” oraz „odległości” drona od różnych rodzajów obiektów w powietrzu i na ziemi. Rozkładają na czynniki pierwsze terminy: zgrupowanie, zgromadzenie, miejscowość, osiedle, budynek, pojazd… itd. powołując się na konkretne interpretacje z innych ustaw czy wyroków sądów. Wnioskiem z tej analizy jest stwierdzenie, że ustalenia z załączników do rozporządzenia stanowią przykład tzw. „soft law” czyli ogólnych wytycznych do stosowania, które zostawiają trochę miejsca na interpretację nie nakładając sztywnych ograniczeń. Problem jest w tym, że takie przepisy nie mogą być podstawą do nakładania sankcji…

Fragment książki "Prawo dronów" wydawnictwa Wolters Kluwer

Kolejny rozdział to już podsumowanie od autorów oraz wspominane wcześniej Schematy czyli tabelki, listy, grafy ułatwiające rozeznanie w tematach związanych zarówno z prawem polskim jak i unijnym. W Podsumowaniu zdziwiło mnie jedno sformułowanie: z jednej strony przez większość książki autorzy wskazują na wiele niedomówień i brak precyzji w rozporządzeniach UE, następnie stwierdzają, że polskie przepisy – z racji tego, że były „soft law” – dały możliwość rozwoju rynku BSP w Polsce i kreując nasz kraj na lidera, a następnie kwitują, że „szczęśliwie powyższe przepisy krajowe ustępują miejsca przepisom unijnym”. Czy na pewno to takie „szczęśliwe” dla nas w Polsce? Tego nie jestem pewien, ale czas pokaże.

Fragment książki "Prawo dronów" wydawnictwa Wolters Kluwer

Fragment książki "Prawo dronów" wydawnictwa Wolters Kluwer

Moje podsumowanie

Z perspektywy instruktora UAVO: ta książka mogła (powinna!) się ukazać zdecydowanie wcześniej. Gdybym miał dostęp do takich prawniczych analiz przepisów zawartych w ustawie Prawo Lotnicze i polskich rozporządzeniach z pewnością mógłbym bardziej precyzyjnie przekazywać informacje uczestnikom szkoleń, którzy w większości zauważali nieścisłości, zawiłości czy nawet absurdy zawarte w zasadach lotów.

Z perspektywy przeciętnego użytkownika dronów: mam wątpliwości na ile ta publikacja ułatwi zrozumienie przepisów a na ile… zniechęci do wgryzania się w szczegóły. Z jednej strony jest bardzo rzetelna i w pewnych kwestiach wyjaśnia zawiłości prawne o czym już wspominałem. Z drugiej strony przebrnięcie przez całą treść wymaga dużej motywacji i sporego samozaparcia, a mimo wszystko specyficzny prawniczy język może stanowić pewną barierę.

Dla kogo zatem jest ta książka? Dla osób – jak ja – mocno zainteresowanych zmianami prawa tyczącego się dronów. Lubię wiedzieć wcześniej o tym, co wydarzy się za niecałe pół roku, lubię o tym czytać i pisać, z przyjemnością będę obserwował jak prawo przełoży się na praktykę. Oczywiście dużo jeszcze zależy od samego Urzędu Lotnictwa Cywilnego, który musi dostosować polskie przepisy do europejskich poprzez ogłoszenie nowych polskich rozporządzeń. Publikacja „Prawo dronów. Bezzałogowe statki powietrzne w prawie Unii Europejskiej oraz krajowym” wydawnictwa Wolters Kluwer daje bardzo solidne podstawy do zrozumienia nadchodzących przepisów. Jeśli ktoś nie chce przegryzać się na własną rękę przez oryginalne treści rozporządzeń UE 2019/945 i 2019/947 to ta książka przeprowadzi go przez nie w miarę bezboleśnie… 😉

 

Poprzedni

Szerokie zastosowanie dronów i ich prezentacja - 24.02.2020 r.

Następny

Wprowadzenie do przepisów UE: część 2 - przepisy dla "starych" dronów

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *