Recenzje

Recenzja DJI Mavic Mini

DJI Mavic Mini to najmniejszy dron DJI, który za sprawą swojej niskiej ceny i całkiem niezłych możliwości podbija serca użytkowników. Choć chiński producent postawił w nim raczej na minimalizm to Mini wygrywa z większymi dronami 30 minutowym czasem lotu i niesamowicie niską wagą, wynoszącą 249 gramów. Trzyosiowy gimbal, nagrywanie filmów z rozdzielczością 2.7k zamienia go w latającą kamerę, która można zawsze mieć przy sobie. Niestety „maluch”, jak każde małe dziecko potrafi być kapryśny, o czym w dalszej części.

W pierwszej kolejności chcemy podziękować za dwa egzemplarze, które dostaliśmy do testów: pierwszy od polskiej firmy IRON SKY, drugi przyszedł wprost od DJI

Co w pudełku

DJI Mavic Mini dostępny jest w dwóch wersjach: podstawowej (1799 zł – w ironsky.pl w tej cenie jest z wysyłką gratis) i Fly More Combo (2249 zł – w ironsky.pl aktualnie nawet taniej!). Na pierwszą składa się dron, akumulator, aparatura wraz z zestawem kabli (Lighting, USB C, micro USB), para dodatkowych śmigieł (CW i CCW), śrubokręt do ich przykręcania i dwa zapasowe drążki kontrolera.

W wersji Fly More Combo za dodatkowe 450 zł dostajemy kolejne dwie baterie, hub do ich ładowania wraz z ładowarką i kablem, następne dwa zestawy zapasowych śmigieł (2x CW i CCW), osłonę na śmigła oraz praktyczne etui transportowe. Biorąc pod uwagę, że jedna bateria kosztuje ok. 200 zł to inwestycja w combo wydaje się rozsądna – trudno będzie kupić za 50 zł torbę, osłonę, hub i kolejny zestaw dodatkowych śmigieł. Tym bardziej, że ten ostatni kupowany osobno, kosztuje ok. 55 zł.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl
Osłony zakładamy TYLKO, kiedy chcemy latać w większych wnętrzach Na zewnątrz też mogą być przydatne, ale tylko kiedy dron jest blisko nas, a lot wykonujemy na małej wysokości.

Budowa drona

Najnowszy dron chińskiego producenta tak jak poprzednie modele jest bardzo elegancko „podany”. Rozpakowywanie pudeł i pudełeczek to sama przyjemność, wszystko zostało bardzo pomysłowo rozplanowane choć opakowanie każdego jednego kabelka w osobne woreczki to lekka przesada. Widać, że to kolejny producent, który czerpie z pomysłów jakie lata temu wprowadził w życie Apple.

Walizka służąca do transportu DJI Mavic Mini i akcesoriów jest zrobiona ze stosunkowo cienkiego materiału, który jest co prawda sztywny, ale nie na tyle by bez obaw postawić na niej coś cięższego. W zasuwanym na suwak wnętrzu znalazło się miejsce na drona, hub do ładowania, aparaturę, zapasowe śmigła i dedykowany zasilacz wraz z krótkim kablem micro USB. Całość jest funkcjonalna, ale osobiście zamiast walizeczki z rączką wolałbym torbę na ramie jaka jest w Sparku albo „piórnik” znany z Aira.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Hub jaki znajdziemy w FMC służy do ładowania baterii i kontrolera (ma wbudowane wyjście USB). Jest równocześnie „pojemnikiem” do transportowania akumulatorów i sprawdzania stanu ich naładowania – służy do tego przycisk umieszczony obok gniazd i diodowe wskaźniki umieszczone nad każdą komorą. Same pakiety nie mają żadnego przycisku, choć mają częściowy moduł elektroniczny sterujących ich rozładowaniem.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Ważne:

  1. Teoretycznie hub można zasilać dowolną ładowarką do telefonów, ale w praktyce nie jest to dobre rozwiązanie ponieważ dedykowany zasilacz DJI przełącza się pomiędzy 5V – 9V – 12V i szybciej ładuje akumulatory (moc odpowiednio 15W – 18W – 18 W).
  2. To istotne, bo baterie tak jak w innych hubach dla Maviców ładowane są pojedynczo.

Nowe baterie Li-Ion

Baterie do Mini to również coś nowego w portfolio DJI. By zminimalizować masę drona i zapewnić bardzo długi czas pracy firma zastosowała baterie litowo-jonowe, a nie litowo-polimerowe. Nie jest tajemnicą, że w środku akumulatora znajdziemy dwa ogniwa typu 18650 firmy Samsung (INR18650-25R), które mają jeden z wyższych na rynku maksymalny prąd rozładowania (20A) przy stosunkowo wysokiej pojemności ogniwa, wynoszącej 2500 mAh. Z jednej strony te parametry przekłada się na długi czas lotu, z drugiej są one mniej wydajne prądowo niż ogniwa lipo, do czego jeszcze wrócę.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Nowe baterie – podobnie jak te ze Sparka czy Aira – są inteligentne, czyli mają wbudowany układ elektroniczny, rozładowujący je po 10 dniach nieużytkowania do „zdrowego” poziomu napięcia (tzw. storage). Zabrakło w nich jednak przycisku i wskaźnika naładowania i aby sprawdzić stan baterii musimy ją włożyć albo do drona, albo do huba, w których znajdują się przycisk oraz czterodiodowy wskaźnik.

Ważne: w wersji podstawowej baterie ładujemy bezpośrednio w dronie, używając dowolnej ładowarki USB jaką znajdziemy w domu, bo nie znajdziecie jej w pudełku. Trzeba liczyć się z tym, że przy kiepskiej ładowarce o parametrach typu 5V, 1A, czyli o mocy 5W czas ładowania będzie znacznie dłuższy niż przy dedykowanej, która daje 18W.

Kontroler RC

Kontroler do DJI Mavic Mini to uproszczona wersja RC znanego z Mavica Air czy Sparka. Zabrakło na nim osobnego przycisku Flight Pause, przerywającego lot – jego funkcję pełni przycisk RTH. Nie ma też przełącznika zmiany trybu lotu z P Mode na Sport – w DJI Mavic Mini tryby wybierane są z poziomu aplikacji. W tej aparaturze nie znajdziemy również przycisków funkcyjnych, do których można przypisać wybrane funkcje z menu.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Na tym nie koniec uproszczeń – zamiast zrobionych z sztywnej gumy wnęk na wykręcane plastikowe drążki (plastikowe a nie aluminiowe!), jakie znajdziemy w aparaturze do Mavica Air, mamy tutaj twardy plastik. Z punktu widzenia samego system, służącego do przechowywania drążków na czas transportu nie wiele to zmienia, jednak ze względu na to, że o te plastikowe elementy może się opierać nasz smartfon to gumowe „wykończenie” jest moim zdaniem bezpieczniejszym rozwiązaniem. Poza tym kabel podłączany do smartfona pozbawiany jest ramki mocującej go w obudowie i zwisa luźno – akurat ramka to nie aż tak duży koszt, żeby DJI musiał nawet na tym oszczędzać…?

Ważne! Dla kogoś kto już latał dronami DJI istotna jest informacja, że przycisk RTH służy również do awaryjnego przerywania działania trybów automatycznych (RTH/ QuickShots), np. gdy widzimy, że dron może coś uderzyć. Funkcja pauzy (w DJI Mavic Mini przy pomocy RTH) służy również do awaryjnego, jak najszybszego zatrzymania Mini, w przypadku lotu z pełną prędkością w trybie sport. Jego naciśniecie znacząco skraca drogę hamowania, która w przypadku samego tylko puszczenia drążków może wynosić nawet 30 m w poziomie i 10 m w pionie.

Pierwsze wrażenie

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Mavic Mini wygląda jak pomniejszona wersja Mavica Pro. W momencie wyciągania go z pudełka pierwsze co mi przyszło do głowy to myśl „Jakież to lekkie!”. Niema w tym nic dziwnego, bo dron bez baterii waży ok. 150 gramów. Chwilę potem dociera do mnie drugi fakt: Mini jest zrobiony oszczędnie. Nie ma tutaj ani magii karbon jaką mogą dać ramy racerów, ani też elegancji jaka jest chociażby w Mavicu Air czy Sparku. Zamiast tego jest szary smutny plastik, który wygląda delikatnie, tanio i wygina się przy naciśnięciu palcem. Konstrukcja, np. ramion nie jest tutaj tak finezyjna jak w Pro czy Air. Od razu w oczy rzucają się szczeliny pomiędzy plastikowymi elementami i liczne głowy śrubek. Niemniej nic z tych rzeczy nie ma przełożenia na latanie i choć Mini wydaje się kruchy, to na „wydawaniu się” kończy.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Mavic Mini to bez wątpienia najmniejszy dron ze stajni DJI, po złożeniu ramion trzymamy w ręce prawdziwe maleństwo. Jednak kiedy położymy go obok Aira okazuje się, że ta różnica wielkości nie jest już tak gigantyczna. Szczególnie widać to po rozłożeniu obydwu dronów.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Zastosowane w Mini śmigła to kolejne nowum w portfolio Maviców. Zmiast szybkozłączek DJI postawił tu na składane płaty przykręcane wkrętami (patent znany np. u małych dronów Yuneec). Poza tym, że zmiana śmigła zajmuje więcej czasu to to rozwiązanie można uznać nawet za bezpieczniejsze. Nie ma ryzyka, że uruchomimy drona ze źle zainstalowanym śmigłami lub wybijemy się w powietrze ze złamaną szybkozłączką.

Ważne! Śmigła wymieniamy TYLKO parami, używając dołączonych nowych śrub ze świeżą farbą przeciwdziałającą wykręcaniu. Po 60 lotach (30 godzinach) sprawdzam czy śruby są dobrze wkręcone. Poza tym wkładając drona do walizki czy przechowując go w inny sposób zawsze musimy uważać, by nie zginać i przygniatać śmigieł.

Gimbal podobnie jak Sparku nie jest osłonięty obudową po bokach i wystaje przed drona. Dużym plusem jest dołączona firmowa osłona, zabezpieczająca gimbal podczas transportu.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Czujniki w Mini został ograniczone do minimum. Nie znajdziemy tu żadnych systemów antykolizyjnych. Jedyne w co wyposaż tego drona producent to Downward Vision System, który składa się z jednej kamery i Infrared Sensing System złożonego z dwóch modułów podczerwieni. Pomagają one w utrzymaniu pozycji, precyzyjniejszym zawisie oraz są wykorzystywane podczas latania w pomieszczeniach lub tam gdzie nie działa system GPS.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Algorytmy przetwarzania wizyjnego oceniają również podłoże podczas lądowania. Jeśli uznają, że jest nie odpowiednie to zamiast zakończyć na nim operację zatrzymają drona tuż nad ziemią.

Uwaga! Mini jest bardzo nisko zawieszony. Gimbal znajduje się stosunkowo blisko podłoża i podczas włączania drona wykonuje kilka ruchów sprawdzających. Dlatego podczas tej procedury powinien stać na płaskim lądowisku, walizce transportowej, ew. możemy trzymać go w ręce. Zapobiegnie to blokowaniu gimbala i pojawianiu się komunikatów informującym o jego zablokowaniu.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Możliwości DJI Mavic Mini: specyfikacja

Nie ma sensu przepisywać tutaj oficjalnej specyfikacji Mini. Jeśli Was to zainteresuje można kliknąć tutaj i wczytać się w szczegóły. Jest jednak kilka parametrów, o których warto wspomnieć.

Prędkość i odporność na wiatr

Zacznijmy o deklarowanych, maksymalnych prędkości, jakie może osiągać Mavic Mini w trybie P i Sport oraz jego odporności na wiatr. Żeby te wartości nie były tylko suchymi liczbami zestawimy je z osiągami Mavica Air i Sparka.

 DJI Mavic MiniDJI Spark DJI Mavic Air
Maks. prędkość wznoszenia4 m/s3 m/s4 m/s
Maks. prędkość opadania3 m/s3 m/s3 m/s
Prędkość maksymalna47 km/h (Sport)
28,8 km/h (P-Mode)
50 km/h (Sport)
b.d.
68,4 km/h (Sport)
28,8 km/h (P-Mode)
Maksymalna prędkość wiatru28 km/h20-28 km/h29-38 km/h
Wychylenie gimbala-90° do +20-85° do 0°-90° do +17°
Mechaniczny zakres pracy gimbalaTilt: -110° do 35° 
Roll: -35° do 35° 
Pan: -20° do 20°
Tylko dwie osie, brak danychTilt: -100° do 22°
Roll: -30° do 30°
Pan: -12° do 12°

Jak widać z zestawienia Mini na tle starszych braci wypada bardzo porównywalnie do Sparka. Jego prędkość w trybie Sport, która przyda się w gonieniu szybko poruszających się obiektów jest na bardzo podobnym poziomie, ale mimo tego „maluch” znacznie częściej niż Spark wyświetla komunikaty o zbyt mocnym wietrze.

Nie można tego lekceważyć, ale też nie należy popadać w przesadę. Dopóki ma się go blisko siebie, lata się na otwartej przestrzeni i obserwuje zachowanie drona to nawet mimo komunikatów Mini bardzo dobrze sobie radzi. Istotne by nie wznosić się zbyt wysoko i przy mocniejszym wietrze korzystać z trybu Sport, który w sytuacji awaryjnej pozwoli szybciej zmniejszyć pułap i pomoże zostać na kursie. Zawsze z tyłu głowy powinno się też mieć na uwadze, że zastosowane w Mini baterie litowo-jonowe nie są tak samo wydajne prądowo, jak litowo-polimerowe ogniwa spotykane w pozostałych dronach DJI.

Gimbal

Jego kąty wychylenia, jak i mechaniczny zakres pracy są większe niż to co oferuje gimbal w Mavicu Air. Po krótkim czasie użytkowania trudno odpowiedzieć, na ile przekłada się to na ujęcia podczas filmowania, ale 23° w osi Tilt, 10° w osi Roll i 16° w osi Pan powinny zaprocentować stabilniejszym i płynniejszym ruchem kamery.

Czas pracy na baterii

Przy tym dronie 3 baterie to łącznie ponad godzina latania! Deklarowany przez DJI czas pracy to 30 minut przy założeniu, że nie ma wiatru i lata się z jednostajną prędkością na poziomie 14 km/h. W praktyce, przy temperaturach w okolicy zera i wietrze, bez problemu czasy lotów dochodzą do 20-23 minut. Zostaje wtedy ok. 15% pojemności, czyli jeszcze ok. 4 minut zapasu na lądowanie. Sparka do tych wyników nie ma co nawet porównywać, a i Air może czuć się zawstydzony ze swoją średnią (realną) długością lotu na poziomie ok. 16,5 minuty do 15% naładowania baterii.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Jak już dwukrotnie wspomniałem akumulatory w Mini, zbudowane są z ogniw litowo-jonowych. Nie wiem jak one będą zachowywać się latem, ale przy niskich temperaturach na pewno są mniej wydajne niż Li-Pol. Przysiadanie napięcie łatwo zaobserwować, kiedy poziom naładowania spadnie do ok. 25%, a my będziemy chcieli lecieć z pełną prędkością w trybie Sport. Dlatego kiedy latamy w niższych temperaturach najbezpieczniej będzie pomyśleć o lądowaniu już przy 40% i nie wyciskać z drona „ile fabryka dała”. Znacznie bardziej również powinniśmy uważać wtedy na wiatr, bo Mini może okazać się „słabszy” (błędy: „Max power load reached” czy „Battery cells under voltage. Replace battery”).

Przy okazji: przed lotem zimą upewnijmy się, że bateria ma ok. 20°C, jeśli tak nie jest wystartujmy dornem i poczekajmy w zawisie, aż się ogrzeje.

Kontroler raz jeszcze

Jeszcze słowo o kontrolerze. Jego bateria ma pojemność 2600 mAh i spokojnie wystarczy nam na wylatanie trzech akumulatorów jeśli podłączycie do niego telefon z Androidem – 1 godz. 40 min. W znacznie lepszej sytuacji są użytkownicy urządzeń z iOS-em, które będą działać ok. 4,5 godziny. Taka duża różnica wynika z tego, że w przypadku Androida kontroler ciągle będzie ładował podłączony do niego telefon. Czasem może to być nawet zaletą, ale jeśli chcieliby wylatać więcej niż 3 baterie nie obędzie się bez ładowania RC.

Kamera – aparat na bezprzewodowej uwięzi

Mini, choć ma kamerę o podobnych parametrach (sensor 1/2.3”, 12 MP, obiektyw f/2,8 o ekwiwalencie ogniskowej 24 mm) to w porównaniu ze Sparkiem czy Airem oferuje znacznie mniej funkcji foto-wideo. Do wyboru mamy tylko tryb pojedynczych zdjęć i zdjęć interwałowych robionych w odstępach co 2/3/5/7/10/15/20/30/60 sekundy. Fotografując możemy zdać się na automat albo ustawiać parametry manualnie i tu właściwie kończyłyby się „możliwości” Mini, gdyby nie jeszcze dwa dodatkowe funkcje. Pierwsza to opcja zmiany parametrów naświetlania (EV) i blokada ekspozycji (AE Lock) dostępne w trybie Auto.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.plDJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

To czego najbardziej brakuje to automatyczny bracketing ekspozycji (AEB), który przydaje się podczas robienia kontrastowych zdjęć, HDR czy jako szybki sposób na „strzelenie” serii zdjęć o różnych parametrach. Brak możliwości zapisywania RAW-ów to również minus, ale Mini dzięki zastosowaniu w nim nowszego procesora przetwarzania obrazu Ambarella H22 (Air ma H1, a Spark Intela Myriad 2) generuje bardzo dobrej jakości JPG-i. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że bywają one lepsze niż te zapisywane przez Aira. Ale… Air może równocześnie zapisać plik RAW i/lub zrobić 5 zdjęć AEB, co diametralnie zmienia postać rzeczy.

W Mini oczywiście każdy może ręcznie zrobić kilka ujęć różniących się ekspozycją, np. – 1.0 EV/0.0 EV/+1.0 EV. Jednak późniejsze złożenie z nich HDR-a bywa problematyczne, bo musimy samodzielnie zmienić parametry, a to trwa. Wystarczy niewielki wiatr czy niewielka zmiana pozycji drona w zawisie i zdjęcia potrafią się „rozjechać”. Automat w Airze czy Sparku zrobi to po prostu szybciej. Niemniej warto próbować, ćwicząc jak najszybszą zmianę EV i robienie kolejnego zdjęcia. Można próbować robić 5 zdjęć, ale najszybciej – co logiczne – zrobimy sekwencję -1.0/0.0/+1.0 EV, a to już dobry materiał do HDR-a.

Tak jak w przypadku Aira czy Sparka najlepsze zdjęcia wychodzą kiedy wybierzemy niską wartość ISO, czyli 100 lub 200. Wyższe wartości, szczególnie w kontrastowych ujęciach czy nocnych zaowocują zwiększeniem widocznych szumów.

DJI Mavic Mini - przykładowe zdjęcie - autor: A. Pająk
Tryb automatyczny, ISO 1600, edycja w Aurora HDR; Copyrights: Andrzej Pająk
DJI Mavic Mini - przykładowe zdjęcie - autor: A. Pająk
Tryb automatyczny, ISO 1600; Copyrights: Andrzej Pająk

Kamera – wideofilmowanie

W trybie nagrywania wideo wybór ogranicza się jedynie do rozdzielczości i klatkażu: 1080p i 25/30/50/60 fps albo 2.7k i 25/50 fps. Reszta parametrów dobierana jest automatycznie, a użytkownik może jedynie zmienić wartość ekspozycji, korzystając z ustawień EV i/lub ją zablokować wybierając punkt na ekranie, co jest niezwykle przydatne podczas kręcenia ujęć. Z jednej strony to bardzo mało, ale prawda jest taka, że podczas amatorskich ujęć z wakacji i tak użytkownicy często nie korzystają z zaawansowanych ustawień dostępnych, np. w Mavicu Air. W Mini najbardziej brakuje ręcznego ustawiania balansu bieli ponieważ automat potrafi zawieść. Np. w porze zachodu słońca balans bieli potrafi zmieniać podczas kręcenia ujęć, psując obraz.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Tryby inteligentne

Mavic Mini i w tym aspekcie stawia na minimalizm. Nie znajdziemy tutaj trybów śledzenia poruszających się obiektów ActiveTrack, funkcji TapFly czy Point od Interest. Jedyne co pozostało to cztery podstawowe tryby QuickShot, nagrywające automatycznie 15 sekundowe ujęcia obiektu zaznaczonego na ekranie. Są to Dronie – dron leci do tyłu i unosi się, z kamerą zablokowaną cały czas na obiekcie; Rocket – dron wznosi się z kamerą skierowaną w dół; Circle – dron okrąża obiekt; Helix – dron okrąża obiekt i równocześnie unosi się.

Aplikacja – DJI Fly

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.plDJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Tu również DJI postawił na prostotę i zamiast znanego od lat programu Go 4 wprowadził aplikację DJI Fly. Zniknęły z niej zaawansowane ustawienie, takie jak np. krzywych działania drążków sterujących, wzmocnienia/redukcji ich działania, czułości przepustnicy itp. Trzeba przyznać, że to dobry ruch, bo pozostała tylko esencja, a aplikacja stała się bardziej przejrzysta. Jedyne czego mi brakuje to wskaźnik sztucznego horyzontu, który pokazywał przechylenie drona i tym samym pozwala zobaczyć na ile silny jest wiatr na wysokości przelotu.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Zadziwiające jest jednak to, że nowa aplikacja DJI nie dogaduje się ze wszystkim modelami telefonów z Androidem. Producent miał również duży problem z obsługą Androida 10, ale wygląda na to, że w końcu został on zażegnany.

Jak lata DJI Mavic Mini

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Można odpowiedzieć tak: i dobrze, i kapryśnie. O wietrze już wspomniałem, ale jeśli lata się z głową to nie powinien on być problemem. Znacznie większą bolączką jest zupełnie nieprzewidywalny zasięg Mavica Mini w terenach miejskich. Podczas robienia zdjęć w mieście potrafi stracić zasięg raz po 140, raz po 30-40 metrach.

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Jest to niebezpieczne, bo gdy się „urwie” to rozpocznie procedurę automatycznego powrotu do domu. Problem w tym, że jeśli utrata zasięgu nastąpi w odległości mniejszej niż 20 metrów (a też się zdarza) to Mini zamiast wracać do miejsc startu zacznie lądować tam gdzie się stracił zasięg. Jedyny sposób by wybrnąć z tej sytuacji to jak najszybciej podbiec 10-20 metrów w stronę drona, co zazwyczaj pomaga odzyskać nad nim kontrolę i przerwać taką niefortunną procedurę RTH.

Takie zachowanie powoduje spadek zaufania do użytkowania go w dużych miastach. Dlatego każdy start Mini w takich warunkach powinien być przemyślany. Na szczęście takie problemy nie występują w otwartym terenie, gdzie znacznie wcześniej stracimy drona z oczu niż połączenie.

Brak stabilnej łączności przy niskim stanie baterii, gdy dron zacznie sypać błędami typu „Max power load reached”, mogą uniemożliwić Mini automatyczny bezpieczny powrót do miejsca startu w przypadku występowania zbyt mocnych podmuchów wiatru. Z tego względu wszelkie komunikaty podczas lotu powinno się brać pod uwagę wszystkie komunikaty i na ich podstawie podejmować adekwatne decyzje.

DJI Mavic Mini - przykładowe zdjęcie - autor: A. Pająk
Zdjęcie składane z kilku ujęć o ręcznie zmienianej ekspozycji. Widać „rozjechanie” ostrości, np. na wieży. Copyrights: Andrzej Pająk
DJI Mavic Mini - przykładowe zdjęcie - autor: A. Pająk
Copyrights: Andrzej Pająk

Poza tymi zastrzeżeniami Mini lata się bardzo przyjemnie. Dron choć niezwykle lekki i mały potrafi dzielnie walczyć z wiatrem i w trybie Sport całkiem zwinnie lata. Jest zwrotniejszy niż Air, który – choć szybszy – nie jest tak responsywny. Poza tym długi czas lotu i niezwykle cicha praca to kolejne cechy, które są jego niewątpliwymi zaletami.

DJI Mavic Mini to świetny dron na początek. Fakt miewa problemy z zasięgiem, ale używany rozważnie zamienia się w latającą kamerę, a o to przecież tutaj chodzi. Również w kontekście nadchodzących zmian w prawie lotniczym, jego masa sprawia, że będzie jedynym na rynku „dobrym” foto-wideo dronem, którym będzie można latać nad ludźmi (więcej tutaj).

DJI Mavic Mini - przykładowe zdjęcie - autor: A. Pająk
Copyrights: Andrzej Pająk
DJI Mavic Mini - przykładowe zdjęcie - autor: A. Pająk
Copyrights: Andrzej Pająk

Niska waga drona, odpowiedzialność bez zmian

Na koniec muszę przypomnieć, że Mavic Mini choć waży 249 gramów i np. w USA ze względu na swoją masę nie podlega obowiązkowi rejestracji w FAA to w Polsce traktowany jest tak jak każdy inny bezzałogowy statek powietrzny o masie mniejsze niż 600 gramów. Również inaczej niż w USA będzie traktowany, kiedy wejdą nowe, „unijne” przepisy dotyczące lotów BSP. Po szczegóły odsyłamy tutaj, a o tym że mini-waga nie zwalnia od świadomości użytkowania i odpowiedzialności świadczy incydent lotniczy, jaki miał miejsce na krakowskim rynku kilka tygodni temu (więcej tutaj).

DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl DJI Mavic Mini - recenzja - A. Pająk - swiatdronow.pl

Poprzedni

Po Seminarium ULC w sprawie przepisów UE - relacja

Następny

Przegląd prasy - 04.02.2020 r.

4 komentarze

  1. Avatar
    3 lutego 2020 at 16:00 — Odpowiedz

    Bardzo dobra recenzja, pozwala wyrobić sobie opinię nt. możliwości i pozycjonowania drona, w szczególności dla osób, które wahają się z zakupem.

    • Avatar
      3 lutego 2020 at 18:20 — Odpowiedz

      Dzięki za miłe słowo!

  2. Avatar
    4 lutego 2020 at 18:05 — Odpowiedz

    Swietny artykul. Zachęcił mnie do kupna drona, ale jak to jest z tymi nowymi przepisami „unijnymi”. Nie będzie go trzeba rejestrować ale co z nagrywaniem ? Będzie trzeba jakiś egzamin zdawać żeby rejestrować obraz z kamery ?

    • Avatar
      4 lutego 2020 at 20:25 — Odpowiedz

      Dla dronów <250g, ale z kamerą przewidziana jest rejestracja i tyle. Nie będzie żadnych egzaminów on-line dla takich lekkich dronów. Dzięki za miłe słowo!

Skomentuj artykuł

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *