Porady

Sezon dla dronów = żniwa dla serwisantów

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Chyba wszyscy droniarze, a przynajmniej ci, którzy wykorzystują swoje maszyny do filmowania i fotografii, czekają z utęsknieniem na prawdziwą wiosnę. W końcu lepsza pogoda, soczysta zieleń, dłuższy dzień, ładniejsze ujęcia i więcej zleceń. Prawdziwa sielanka! Ale z takiego stanu rzeczy cieszą się nie tylko droniarze, ale również serwisanci dronów, którzy z pewnością będą mieli w tym roku pełne ręce roboty.

Kilka ładnych lat temu, gdy zaczynałem przygodę z modelarstwem RC, serwis modelarski nie miał takiego wzięcia. Oczywiście istniały tego typu punkty, najczęściej działające przy sklepach modelarskich, ale ciężko powiedzieć, że były oblegane przez modelarzy. Obecnie obserwuję wzmożone zainteresowanie usługami takimi jak serwis i naprawa dronów. A prawdziwy sezon jeszcze się nawet nie zaczął…

Z czego to wynika? Rzadko kiedy powód jest tylko jeden. Po pierwsze, rośnie z miesiąca na miesiąc rzesza samych użytkowników dronów, więc już ten fakt ma znaczący wpływ na ilość serwisowanego sprzętu. Kolejny powód jest bardziej brutalny – wielu droniarzy nie ma pojęcia o swoim sprzęcie i o tym, jak go naprawić samodzielnie.

Na całym świecie najpopularniejszymi dronami RTF są produkty DJI. To sprzęt, który zwyczajnie po kupieniu ma latać bez konieczności dokładnego poznawania jego budowy czy nawet czytania od deski do deski instrukcji. Nic nie trzeba lutować, wyważać, w skomplikowany sposób konfigurować. Całość ułatwia dostępna do obsługi drona aplikacja na urządzenia mobilne, a do lotu wystarczy zrobić podstawową kalibrację kompasu i „złapać fix” na odpowiednią ilość satelit.

Wszystko wydaje się być bajecznie proste, więc użytkownik takiego sprzętu nie czuje najmniejszej potrzeby, żeby wiedzieć co i jak ewentualnie naprawić. I to jeszcze nie jest wcale złe. Gorszy jest fakt, że większość użytkowników tego sprzętu wpada w pułapkę zbytniego zaufania do technologii wykorzystanej w dronie. Coraz mniej operatorów dronów podejmuje wyzwanie pilotowania ich bezzałogowców w trybie innym niż tryb wspomagania barometrem i GPS. Niektórzy nie zadają sobie specjalnie trudu, żeby przeczytać jak przechowywać pakiety Lipol, żeby służyły odpowiednio długo. Gdy pojawi się w kwietniu nowa wersja DJI Phantom 4 już teraz wróżę wysyp (i obym się mylił!) kraks tego sprzętu podczas nieudanych prób systemu omijania przeszkód, który DJI reklamuje jako nowość i przełom w swoich produktach.

Czy jest zatem coś „złego” w tym, że droniarze szukają serwisu, bo sami nie radzą sobie z naprawą własnego drona? Ależ skąd! Osobiście, jeśli automa poważną awarię, to dzwonię po mechanika, bo zwyczajnie nie wiem jak je naprawić. Tutaj działa ten sam mechanizm. Profesjonalny serwis dronów jest właśnie po to, by odciążyć użytkowników dronów z konieczności nabycia często trudnej wiedzy i umiejętności manualnych. Co więcej, jeśli ktoś faktycznie nie wie, jak zabrać się do naprawy dronów to nawet lepiej, żeby tego nie robił. Obecne drony to już w zasadzie latające komputery, które mają na pokładzie kontroler lotu jako serce maszyny, regulatory silników – jako mięśnie napędzające silniki i śmigła itd.

Bez odpowiedniej wiedzy z zakresu elektroniki i konfiguracji sprzętu operator niedoświadczony w naprawach sprzętu może jeszcze bardziej pogorszyć stan maszyny.

Wtedy bardzo możliwe, że nie odratuje jej nawet najlepszy serwisant dronów.

Poprzedni

Podsumowanie seminarium ULC z 11 marca 2016

Następny

Subiektywnie o seminarium ULC z 11 marca 2016

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.