Recenzje

Mavic Air 2: udana ewolucja – recenzja 2

DJI nie zasypia gruszek w popiele. W kalendarzu chińskiego producenta premiera, goni premierę. Zaprezentowany pod koniec kwietnia DJI Mavic Air 2, zdążył już zyskać grono użytkowników i pozwolił dość dobrze poznać swoje plusy i minusy. W wielkim skrócie można powiedzieć, że w stosunku do swojego poprzednika Mavica Air wygrywa z nim rewelacyjnym czasem lotu, lepszym system łączności OcuSync 2.0 i sporym nadmiarem mocy. Na plus zmieniły się również funkcje wideo, ale po stronie minusów można by postawić aplikację. A jak jest z fotografią? Jak wypada MA2 na tle innych dronów?  W drugiej już recenzji DJI Mavic Air 2 odpowiadamy na te i inne pojawiające się pytania.

Gimbal Mavica Air 2 można przesuwać zarówno w pionie i w poziomie. Dronowi przydaje się to podczas śledzenia obiektu, ale tę funkcję można też  do zrobienia dronowego selfie.

Dostępne wersje i związane z tym różnice

Tak jak wiele innych dronów DJI, Mavic Air 2 dostępny jest w dwóch wersjach. W skład podstawowego zestawu (cena ok. 3999 zł) oprócz oczywiście drona wchodzą: dron, akumulator, aparatura wraz z zestawem kabli (Ligting, USB C, micro USB), łącznie 3 pary śmigieł (3x CW i CCW), zasilacz do ładowania baterii, kabel USB/USB-C i dwa zapasowe drążki kontrolera. W znacznie droższej wersji FMC, za którą trzeba zapłacić już 4999 zł znajdziemy dodatkowe dwa akumulatory, kolejne 3 pary śmigieł, torbę transportową, hub do ładowania baterii, adapter zamieniający akumulator w powerbank USB oraz zestaw szarych filtrów (ND16, ND64 i ND256). Czy te dodatki są warte 1000 zł? Zdecydowanie tak, bo sama bateria kosztuje ok. 530 zł.

Takie elementy (+ torba) znajdziemy w zestawie FMC.

Tu jednak wypadałoby się zatrzymać i sięgnąć dwa lata wstecz do premierowej ceny Mavic Air Fly More Combo. Mavic Air kosztował wtedy nie mniej nie więcej, jak 3999 zł, a różnica w wyposażeniu sprowadzała się do tego, że zamiast zestawu filtrów., użytkownicy dostawali osłony na śmigła (bardzo rzadko, ale czasem mogły się przydać) oraz „piórnik”, który z kolei był bardzo przydatnym etui na drona i kontroler.  Jeśli założymy, że te różnice się równoważą to dlaczego Mavic Air 2 jest o 1000 zł droższy?

Z pewnością największy wpływ na tę różnicę ma większa pojemność akumulatorów (2375 mAh vs 3500 mAh), a co za tym idzie ich wyższa cena. 3 baterie do Aira kosztują ok. 1050 zł, a do Aira 2 aż 1590 zł. Do tego dochodzi różnica w pojemności akumulatorów wbudowanych w kontroler: 2970 mAh kontra 5200 mAh i zapewne OcuSync 2.0 – technologia łączności, która do tej pory występowała tylko w serii Pro. Ale po kolei…

Budowa

Mavic Air 2 swoim wyglądem odchodzi od „designerskiego” wyglądu poprzednika i wpisuje się w stylistykę całej reszty Maviców. Nie ma tu już wrażenia „taniości” i „plastikowości” jaka pojawiła się w Mini. MA2 to solidna konstrukcja zrobiona, na wzór Mavica 2. I to dosłownie. Air 2 ma taki sam kształt, zrobiony jest z takiego samego tworzywa, a odlana ze stopu lekkich metali (?) dolna płyta ma bardzo podobny wygląd do tej wykorzystanej w Mavicach 2.  Nawet diody pozycyjne/funkcyjne umieszczone na ramionach są takie same. To co je zewnętrznie różni to wielkość samego drona, liczba kamer wykrywających przeszkody i diod LED oświetlających miejsce lądowania po zmierzchu.

Na dole widoczne „szkiełka” lidaru, a na radiatorze kamery systemu wizyjnego i LED doświetlający miejsce lądowania.

Maviciem 2 łączą go również przednie nogi, w których zostały ukryte anteny oraz rozkładane śmigła wyposażone w niezwykle proste w obsłudze szybkozłączki.

Zauważyliście pewnie, że porównuję MA2 do Mavica 2, a nie do Aira. Nie powinno to Was dziwić, bo od strony konstrukcji i budowy to zminiaturyzowany klon starszych braci, który do Aira nawiązuje nazwą i wiążącą się z nią pozycją tego drona w portfolio chińskiego producenta.

Osłona gimbala znów wchodzi tak, jakby coś miało się uszkodzić…

Gimbal nie jest osłonięty obudową po bokach i wystaje jak w innych Mavicach przed drona. Dołączona osłona jak to u DJI topornie wchodzi i szoruje zaczepem po tyle mechanizmu gimabala – warto rozważyć w tym miejscu pozostawienie okrągłej foli zabezpieczającej.

Gimbal tak jak w poprzednim Airze wykonuje ruch w pionie w zakresie od +24° do -90°, ale tak jak w Mavicach Pro można nim poruszać także w osi Pan od +80° do -80°. Niestety na razie nie da się tego zrobić z poziomu kontrolera, a jedynie poprzez ruch palcem po ekranie.

Czujniki i system omijania przeszkód APAS 3.0

MA2 został wyposażony w podobny zestaw czujników wizyjnych, jak poprzedni Air. Tutaj również za wykrywanie przeszkód odpowiadają 3 pary kamer umieszczonych z przodu, z tyłu i od spodu drona. Jednak cały system nie dość, że „widzi” niebezpieczeństwo z 2 razy większej odległości niż Air, to zasięgiem nieznacznie przebija nawet możliwości sensorów umieszczonych w Mavicach Pro.

Te pomarańczowe pasy u góry i na dole to „radar przeszkód” po nowemu w aplikacji Fly. Wolałem jednak rozwiązanie z Go, gdzie podawane były odległości, a przede wszytskim gdzie każdy rozumiał co widzi na ekranie.

W parze z ulepszonymi czujnikami idzie Advanced Pilot Assistance Systems. APAS 3.0 to system inteligentnego omijania przeszkód np. znajdowania drogi pomiędzy drzewami, który można włączyć podczas normalnego latania Airem 2 (Uwaga! System działa tylko przy filmowaniu z szybkością do 30 klatek/sekundę). Wykorzystywany jest również w trybach lotów autonomicznych, np. podczas śledzenia obiektów.

Wielka szkoda, że w aplikacji Fly zabrakło na ekranie ikony APAS.

Bez wątpienia APAS trzeciej generacji radzi sobie w MA2 lepiej niż Airze (APAS 1.0) czy nawet w Mavicach 2 (APAS 2.0). Możecie zobaczyć to na wielu filmach opublikowanych na YouTube’ie. Znajdziecie tam również wiele filmów, pokazujących jak APAS 3.0 sobie nie poradził, a dron zaliczył kreta i nie jest to jedynie wina barku bocznych kamer (te w M2Pro/Zoom działają tylko w trybach autonomicznych i powolnym trybie prędkości Tripod.

Zatem: jest lepiej, ale cały czas do tego typu rozwiązania należy podchodzić z ograniczonym zaufaniem. Drobne gałęzie, ostre światło słońca to tylko jedne z potencjalnych źródeł problemów. Moim zdaniem każdy kto planuje używać APAS w trudnym środowisku powinien pomyśleć o wykupieniu pakietu ubezpieczającego DJI Care, bo jest tylko kwestią czasu kiedy coś pójdzie nie tak.

Idealne miejsce do przyklejenia plakietki z danymi.

Akumulator i czas pracy

Bateria do Aira 2 to sprawdzona konstrukcja znana z Mavica 2. Poza innymi gabarytami różnica sprowadza się do innego wyglądu 4 diod sygnalizujących stan naładowania Zamiast LED-ów ułożonych w okrąg wokół włącznika zasilania mamy 4 mikro diody na samym przycisku.

To oczywiście „kosmetyka”. Najważniejsze, że MA2 może pochwalić się najdłuższym czasem latania na jednej baterii pośród wszystkich Maviców! Konia z rzędem temu kto wylata obiecane przez DJI 34 minuty, ale czasy 25-28 minut bez schodzenia poniżej 10% stanu naładowania akumulatora są jak najbardziej realne.  Przy trzech akumulatorach daje to prawie 1,5 godziny latania, a to już całkiem sporo.

Akumulator wkładany od góry

Uwaga! Air 2 zaczyna sygnalizować niski stan baterii już od 30%, co jest bardzo pomocne. Jednak kilka razy zauważyłem, że kiedy stan baterii zszedł do 15%  po kilku chwilach z bezpiecznej wartości gwałtownie robiło się np. 7%, gdzie dron przechodził już (od 10%) w tryb lądowania.

Inteligencja

Baterie jak tak jak w innych dronach DJI są inteligentne, czyli mają wbudowany układ elektroniczny. Jedna sam mechanizm „rozładowujący” działa nieco inaczej niż np. w Sparku, Airze czy Mini. Akumulatory naładowane do 100% już po 24 godzinach tracą pojemność. Dlatego nie ma sensu ich ładować do pełna na dobę przed lotem, bo po włożeniu do drona będą miały 95-96%. Po 5 dniach rozładują się do „zdrowego” poziomu napięcia (tzw. storage), czyli 60%.

Hub, zasilacz i czas ładowania

W zestawie FMC znalazł się hub, który tak jak w innych Mavicach ładuje jeden po drugim wpięte do niego akumulatory. Uproszcza to całą operację, ale nie skraca czasu ładowania, który średnio wynosi 1h40 (w zależności od stanu rozładowania) na jedną baterię. Równocześnie z akumulatorami możemy bezpośrednio z zasilacza można ładować kontroler.

Kontroler i łączność OcuSync 2.0

Największa różnicą pomiędzy MA2, a cała rodziną Maviców jest zupełnie nowy kontroler. Jest mnie więcej dwa razy większy niż znane do tej pory warianty „czarnej” aparatury.  Zmiana gabarytów wynika w głównej mierze z zastosowania w nim prawie dwukrotnie pojemniejszego akumulatora. Ale na tym nie koniec, bo nowy kontroler zrywa z uciążliwym systemem mocowania smartfona pod jego obudową. DJI zrezygnowało również z rozkładanych, ruchomych anten. W nowej wersji telefon umieszczamy nad aparaturą. Nie dość, że operacja podłączania smartfona przebiega znacznie sprawniej to nie ma ryzyka, że przypadkowo wyciągniemy łączący go z kontroler kabel – w końcu znajduje się z dala od naszych palców.

W nowym kontrolerze anteny zostały ukryte w górnym uchwycie telefonu.

OcuSync

Jak wspomniałem zniknęły również plastikowe antenki, które zostały ukryte w górnym uchwycie obejmującym telefon. Nowy Mavic Air 2 otrzymał również znany z bardziej profesjonalnych dronów DJI system łączności OcuSync 2.0. Choć tutaj nadal mamy do czynienia z dwoma różniącymi się poziomami mocy dla USA i Europy spełniającymi odpowiednio normy FCC i CE to w porównaniu do poprzednika mamy tu zupełnie inną jakość podglądu oraz zasięg. Jest to zasługa zupełnie innego standardu transmisji.

OcuSync 2.0 pozwala na podgląd i zapis w telefonie obrazu z jakością Full HD 1080p. Deklarowany przez producenta zasięg w Europie ma wynosić 6 km, czyli o 1 km więcej niż Mavic 2 (FCC: 10 km i 8 km w M2Pro/Zoom). To oczywiście wartość teoretyczna, która przy lataniu VLOS na 200-300 metrów właściwie niemiałaby znaczenia gdyby nie elektrosmog.

Wszechobecne zakłócenia skutecznie utrudniają latanie dronami takimi jak Spark, Air czy Mini w standardzie CE. Przełączone na wyższą moc nadawania jaką daje FCC (Spark i Air) radzą sobie już zdecydowanie lepiej, ale nadal nie zawsze jest idealnie, a sama zmiana nie jest zgodna z prawem obowiązującym na terenie UE. W standardzie używanym przez „małe” drony DJI wbudowany w nie algorytm wybiera najmniej zaśmiecony kanał i na nim zestawia łączę. Problem w tym, że jest to najlepszy kanał ale… w miejscu startu. W OcuSync 2.0, choć działa ono w tym samym paśmie częstotliwości 2,4 GHz i 5,8 GHz, jest inaczej.

Transmisja wideo zestawiana jest co prawda podobnie, ale… gdy tylko system wykryje zakłócenia (lub zmianę wymusi użytkownik) nastąpi zmiana kanału na mniej zaśmiecony (transmisja OFDM, Orthogonal Frequency-Division Multiplexing,). Nieco inaczej jest z linkiem dedykowanym do kontroli (sterowania) drona. Tutaj pakiety skaczą z jednej na drugą częstotliwość po całym paśmie – fachowo nazywa się to FHSS (ang. Frequency-Hopping Spread Spectrum), przez co minimalizowane jest ryzyko zakłócenia sygnału. Tak działają np. sieci GSM. W rezultacie bez względu na odległość na jaką chcemy polecieć dostajemy pewne, dające najwięcej bezpieczeństwa łącze DJI.

Warto pamiętać, że transmisja obrazu może działać w dwóch trybach: HD (1080p) i Smooth. Kiedy zaczynamy mieć problemy z utrzymaniem połączenia o jakości HD warto wybrać tryb Smooth, który w razie pogorszenia parametrów transmisji przejdzie na 720p.

Kontroler w dłoń!

Przy pierwszym spotkaniu kontroler wydawał mi się duży i ciężki. Zastanawiałem się nawet nad jakimś patentem na podpięcie smyczy tak jak to się robi w innych aparaturach RC. Jednak po godzinie trzymania go w rękach, stwierdziłem, że jest bardzo wygodny i dobrze wyważony. Tak przynajmniej jest w przypadku sporego smartfona, który może mieć maksymalnie 180×86×10 mm (w końcu nie trzeba ściągać etui zabezpieczającego obudowę). Żeby można było korzystać, np. z tabletu konieczne jest zastosowanie, np. przygotowanego na drukarce 3D, rozszerzenia objemy.

Przyciski funkcyjne i zdalnie sterowna lampka

Można by powiedzieć, że Mavic Air 2 stanął pomiędzy Maviciem 2 a poprzednim Airem. Jednak jeśli idzie samą funkcjonalność kontrolera to mam wrażenie, że bliżej mu do Mini. Przycisk RTH został zintegrowany z przyciskiem pauzy hamującej błyskawicznie drona i przerywającej loty autonomiczne. Przycisk funkcyjny Fn pozwala jak na razie na przypisanie tylko dwóch funkcji aktywowanych przez wciśniecie i podwójne wciśnięcie. Możemy wybrać pomiędzy: zdalnym włączanie/wyłączanie (może być włączany również automatycznie kiedy robi się ciemno) LED-em oświetlającym miejsce lądowania i repozycjonowaniem gimbala. oprócz tego na płycie czołowej znalazł się przełącznik wyboru trybu lotu: Tripod/Normal/Sport i zmiany trybu pracy kamery: foto/wideo. Pod palcami wskazującymi mamy pokrętło pochylenia kamery i spust migawki.  Szkoda, że zabrakło drugiego klawisza funkcyjnego, który był w aparaturze do Aira jak również możliwości zmiany ekspozycji z poziomu kontrolera, a nie telefonu.

Torba i akcesoria

O brakach już było. Osłony na śmigła to dla większości użytkowników są zbędne. Z doświadczenia wiem, że czasem nawet nigdy nie były zakładane. Za to zestaw filtrów ND przyda się każdemu kto filmują, a i fotografowie pewnie po nie sięgną (ach ten panning…). „Firmowy” zestaw na pewno wystarcz na start, a w przyszłości ew. można go uzupełnić lub zmienić na bardziej profesjonalne szare szkiełka.

Do akcesoria jakie znalazły się w FMC należy jeszcze adapter zamieniający akumulator w powerbank o pojemności 3500 mAh i torba. Co do adaptera to trochę szkoda tracić cykle na funkcjonalność powerbanku, ale… skorzystanie z adaptera może być świetnym sposobem na wyładowanie baterii do 30%, kiedy nie będziemy latać przez dłuższy czas albo planujemy lecieć samolotem.

Powerbank z baterii? Dlaczego nie. Całkiem sprawnie ładuje sporym prądem.

Co do torby to osobiście jestem trochę zawiedziony. Jest solidnie zrobione, ładna, ale mam wrażenie, że DJI skroiło ją tak żeby jej wnętrze dobrze wyglądało po pierwszym otworzeniu. Kiedy wyjmiemy kartonik, w którym ukryte są dwie baterie i zasilacza, ułożenie tego wszystkiego do transportu nie wygląda już najlepiej. W MA było to lepiej rozwiązane – każda bateria miała swoją przegródkę, a zasilacz i hub wkładało się do osobnego „pojemnika”. Tutaj tak niestety nie jest.

AirSense w Europie

W maju zeszłego roku DJI zapowiedział, że każdy dron który wejdzie na rynek po 1 czerwca 2020 roku i będzie cięższy niż 250 gramów, będzie wyposażony w system AirSense, ostrzegający w czasie rzeczywistym o latających w pobliżu samolotach. Takie rozwiązanie, bazujące na odbiorniku sygnału z instalowanych w samolotach nadajników ADS-B (to dzięki nim działa FlightRadar) znalazło się już wcześniej w Mavic 2 Enterprise. Pojawiło się też w wersji MA2 dedykowanej na rynek amerykański.

Europejska wersja Aira 2 jak na razie nie ma (przynajmniej oficjalnie) wsparcia dla odbiornika systemu ADS-B. Nie jest to może wielka starta, bo wystarczy spojrzeć na FlightRadar i zobaczyć ile widać w nim, nisko latających po polskim niebie, helikopterów czy awionetek… Do momentu, kiedy ADS-B tak jak w USA nie stanie się obowiązkowym system instalowanym w załogowym lotnictwie, jego obecność lub brak w dronie nie wiele w Polsce zmieni.

Jest też dobra wiadomość. Okazuje się, że Europie do właścicieli trafiły dwa różne modele Maviców oznaczonych jako MA2UE1N i MA2UE3W. Wszystko wskazuje na to, że model oznaczony końcówką 3W ma już wybudowany ADS-B, tyle że nie jest on aktywny w naszej geolokalizacji. Wystarczy jednak oszukać GPS na telefonie i przenieść się do USA. Wtedy, pierwszym co zobaczymy po włączeniu drona będzie klauzula (disclaimer) o wyłączeniu odpowiedzialności DJI w kwestii użytkowania systemu AirSense.

Na mapie pojawi się ikona samolotu, a w ustawieniach bezpieczeństwa opcja włączania/wyłączania AirSense. Kiedy podobne działania zrobimy na MA2 o oznaczeniu MA2UE1N wszystko pozostanie bez zmian.

Jak to lata?

Muszę przyznać, że bardzo płynnie. Nie wiem czy ma na to wpływ nowy kontroler, ale sterowanie Airem 2 jest niezwykle przyjemne. Drążki słuchają się palców, ruchy drona są można by powiedzieć „okrągłe”.  Z mojego punktu widzenia, czyli osoby głównie fotografującej, ta łatwość prowadzenia, aż prowokuje do rozpoczęcia przygody w filmowaniem. MA2 jest przy tym – jak na drona – bardzo dyskretny. Śmigła Low Noise mają przyjemne dla ucha brzmienie i sprawiają, że Air 2 wydaje się cichszy nawet od Mini.

Kolejnym plusem Aira 2 jest tkwiący w jego silnikach duży zapas mocy. Bardzo dzielnie radzi sobie z wiatrem. Latałem Airem 2 na wysokości ok. 90 metrów, gdy sam schowany przysiadłem za samochodem, bo „łeb urywało”, a aplikacja tylko raz poinformowała o silnym wietrze. Ten nadmiar mocy pokazuje również pazura podczas długich czasów naświetlania. MA2 daje znacznie ostrzejsze i powtarzalne zdjęcia nocne niż Air.

RTH po nowemu

MA2 podobnie jak inne drony DJI wyposażony jest w automatyczne procedur powrotu do domu, np. uruchamiane w momencie utraty łączności z aparaturą sterująca czy osiągnięcia poziomu naładowania baterii, pozwalającego jedynie na powrót do domu. Nowością jest  procedura oszczędzania energii podczas RTH. Jeśli odległość i wysokość są zbyt duże w stosunku do zapisanej pozycji Home to w czasie powrotu po linii prostej dron uruchomi Power Saving RTH. Procedura ma na celu zaoszczędzenie energii i polega na automatycznym obliczenia miejsca od którego zacznie lecieć w kierunku Home z równoczesnym zniżaniem po ścieżce podejścia nad lądowisko pod kątem 16,7°. Kiedy MA2 znajdzie się 50 m powyżej punktu Home, wyląduje schodząc pionowo w dół.

Foto i wideo

Pod względem rejestracji obrazu Mavic Air cały czas jest nie mniej, nie więcej, ale latający smartfonem. Niemniej i w tym zakresie nastąpiła bardzo pozytywna zmiana. DJI zastosował w nim 1/2-calową (przekątna 8 mm – dlaczego nie pół cala, to już temat na inną opowieść) matrycę Sony IMX586 Exmor RS. Dlaczego nie znalazł się w nim nowocześniejszy sensor IMX650 (1/1.7”; np. Huawei P30 Pro) czy IMX700 (1/1.28”; np. Huawei P40) – tego nie wiem. Jednak nawet ta „starsza” matryca wprowadza do Aira 2 kilka nowości, sprawiających, że jego kamera ma większe możliwości niż 1/2,3-calowy, 12-megapikselowy sensor zamontowany u poprzednika.

Quad-Bayer w akcji

Matryca IMX586, która zadebiutowała na rynku w połowie 2018 roku i chwilę później pojawiła się w wielu ówczesnych smartfonach, przyniosła na rynek nowość. Rekordową w branży miniaturyzację pojedynczego piksela połączoną z zastosowaniem znanej wcześniej (np. Huawei P20 Pro) matrycy filtru kolorów Quad-Bayer.

Na 1/2-calowej matrycy japoński producent zmieścił, aż 48 mln efektywnie działających pikseli, o wielkości zaledwie 0,8 μm. Każdy kto odrobinę orientuje się w fotografii cyfrowej wie, że więcej mikropikseli na malutkiej matrycy to nie jest najlepsze rozwiązanie. Jest ciemna i podatna na szumy. Sony jednak doskonale wiedziało co robi. Żeby to zrozumieć potrzeba kilku słów wyjaśnienia.

Konwersja (jasnej) matrycy Quad Bayer na ciemniejszą, ale za to gęstą matrycę 48P. (fot: Sony)

Piksele w matrycy nie „widzą” koloru. Mierzą tylko ilość światła, która do nich dociera i same z siebie dają czarno-biały obraz. Żeby aparat mógł zarejestrować kolor trzeba na piksele nałożyć siatkę Bayera. Jest to filtr, który sprawie, że do poszczególnych pikseli dociera jedne z trzech podstawowych kolorów RGB.  W rzeczywistości matryca aparatu ma strukturę RGGB, czyli w 48MP sensorze jest po 12MP maleńkich czerwonych i niebieskich pikseli oraz 24MP zielonych. Jeśli jednak (rys.) połączy się cztery piksele w jeden duży – co robi filtr Quad Bayer – otrzymamy 12-megapikselową matrycę, w której każdy piksel będzie miał już 1,6 μm. Ale na tym nie koniec, bo te 48MP przydaje się jeszcze w jednym celu. W rezultacie, zastosowana w MA2, matryca IMX586 może działać jednym z trzech trybów.

  • 48MP – to właściwie tryb normlany, gdzie „działa” zwykła matrycą Bayera i daje zdjęcia wykorzystujące wszystkie mikropiksele. Po powiększeniu znajdziemy na nich więcej detali, ale ten tryb (o czym DJI informuje) sprawdza się tylko  w dobrych warunkach oświetleniowych.
  • 12MP – tryb łączenia pikseli, wykorzystujący matrycę Quad Bayer i „siłę” algorytmów procesora przetwarzania obrazu. W Mavicu Air 2 to ze zrozumiałych względów tryb podstawowy –  zdjęcie ma co prawda mniej detali, ale dzięki dwukrotnie większym pikselom znacznie lepiej radzi sobie w gorszych warunkach oświetleniowych.
  • HDR – tryb podwójnej ekspozycji wykorzystywany do robienia zdjęć, panoram, a także filmów HDR. Zamiast robić dwa zdjęcie jedno po drugim, matryca Quad Bayer dzieli każdy „duży piksel” i wykorzystuje go do zarejestrowania obrazu o dwóch różnych ekspozycjach. Jedno ujęcie jest nastawione na dobrą reprodukcję świateł, a drugie cieniach. Po połączeniu przez algorytmy obydwu ujęć otrzymujemy zdjęcie HDR. Jego przewagą nad HDR-ami tworzonymi z ujęć robionych za pomocą autobracketingu jest brak w kadrze rozmyć np. poruszających się pojazdów.

Air 2 jako aparat fotograficzny

Po tak szerokim opisie zastosowanej matrycy powinno być jasne, że w zakresie zdjęć nowy Mavic nie jest żadną konkurencją dla 1-calowego sensora montowanego w Mavicu 2 Pro. Sony IMX586 to ewolucja w stosunku do tego co oferował poprzedni Air. Nie jest to jednak gigantyczny progres, niemniej różnice są widoczne. Poniżej kilka wycinków z pełnego zdjęcia robionego Airem i Arem 2 z stolika. Czas naświetlania dla ISO 100, EV 0,0 wynosiły dla Aira:  2 sek, a dla Air 2 12MP: 2,5 sek i 3 sek. dla 48MP.

MA2; 12MP
MA2; 48MP zmniejszony do rozdzielczości fragmentów 12MP
Mavic Air
MA2; 12MP
MA2 48MP zmniejszony do rozdzielczości fragmentów 12MP
Mavic Air
MA2; 12MP
MA2; 48MP zmniejszony do rozdzielczości fragmentów 12MP
Mavic Air

48-megapiskelowe zdjęcia są miłym dodatkiem, ale nie można z nich skorzystać w automatycznym trybie AEB. Funkcja SmartPhoto, wykorzystuje deep learning do rozpoznawania sceny z pewnością przypadnie do gustu osobą, które nie używają manualnych nastaw podczas fotografowania. Rozróżnia m.in. trawy, drzewa, zachody słońca, śnieg , noc i w zależności od sceny dopiera parametry fotografowania. Przy kontrastowych scenach będzie wspomagać się opisany wyżej trybem podwójnej ekspozycji, by prawidłowo naświetlić zarówno ciemne, jak i jasne obszary widziane przez obiektyw. W przypadku scen o słabym oświetleniu uruchomi tryb HyperLight, w który na wzór rozwiązań znanych ze smartfonów kamera wykonuje kilka zdjęć o różnej ekspozycji i łączy je w celu uzyskania wysokiej jakości obrazu z niskim poziomem szumów.

MA2, 12MP, 200% interpolowane
MA2; 48MP; 100%
Mavic Air, 200% interpolowane
Po lewej plik 48MP 1:1, obok 12MP interpolowany do 48 MP. Jak widać, „siła” małych pikseli zależy od zdjęcia i tego co chcemy osiągnąć.

Muszę przyznać, że działa to znacznie lepiej niż w Air 1. HDR-y produkowane na pokładzie drona w końcu można nazwać HDR-ami. Matryca Quad-Bayer pozwala też na uzyskanie bardziej równomiernie naświetlonych panoram (choć nie należy polegać na wbudowanych algorytmach łączenia zdjęć i warto zapisywać poszczególne klatki w JPG i RAW). Zdecydowania warto strzelić fotkę w trym trybie, zanim uruchomi się AEB. Szczególnie jeśli robimy zdjęcie z poruszającymi się obiektami.

Jak zdjęcia Air 2 wypadają w porównaniu do Air 1? W skrócie można odpowiedzieć, lepiej, ale przy dobrych warunkach oświetleniowych nie jest to drastyczna różnica. Sytuacja się zmienia nocą. Wtedy Air 2 wygrywa swoją stabilnością. Ostre zdjęcia przy 2-3 sekundach nie są problemem. Poprzedni Air w analogicznych warunkach nie był aż tak stabilny w zawisie. Ale nawet jeśli postawi się obydwa drony na stoliku i ustawi na obu ISO100 to przy powiększeniu MA2 daje nieznacznie ostrzejszy obrazek.

ISO 100, panorama pionowa (3 zdjęcia) wykorzystana do ujęcia top down.
ISO 100; 2 sek; -0,7 EV; JPG

Wideo: mały, który sporo może

Nowością w Mavic Air 2 jest możliwość nagrywania wideo z rozdzielczością 4K z prędkością do 60 klatek na sekundę, czyli dwa razy więcej w przypadku Air 1. Nowością jest również zwiększenie maksymalnego bitrate’u wideo ze 100 do 120 Mb/sek. i tryb slowmotion pozwalający na nagrywanie bardzo kreatywnych spowolnionych ujęć w rozdzielczości Full HD z szybkością do 240 klatek na sekundę (matryca Sony technicznie może nagrywać nawet w 480 kl./sek. i 720p).

Mimo wad aplikację Fly trzeba pochwalić, że większość istotnych funkcji wylądowało pod prawym kciukiem.

Jak już wspomniałem Mavic Air 2 bardzo miękko się prowadzi. To bardzo przydatna cecha podczas kręcenia filmów, które w połączeniu z opisanym wyżej trybem HDR pozwala na uzyskiwanie od strzału bardzo dobrych i co ważne płynnych ujęć. Szkoda tylko, że ten tryb działa tylko w automacie i nie obsługuje 60 klatek w 4K. W praktyce oznacza to, że podczas kręcenia trzeba zwrócić uwagę na występowanie różnic w jasności ujęć (można ustawić balans bieli).

Nie jestem specem od wideo. Spotkałem się jednak z opinią, że filmy z Air 2 czasem wyglądają na zbyt wyostrzone. Gdyby taki zarzut pojawił się w stosunku do Aira, można by bardzo łatwo zmniejszyć działanie algorytmu wyostrzającego, wykorzystując do tego indywidualną konfigurację trybu wideo – niestety, tej opcji aplikacja Fly jak na razie nie oferuje, o czym poniżej.

Jeśli ktoś zastanawia się czy Air 2 będzie lepszy niż M2P to odpowiedź jest prosta: nie.

Fizyki nie oszukasz. Większa matryca, mimo 20MP, daje więcej detali niż 48 milionów mikropikseli. Potrzebuje mniej światła w nocy, żeby prawidłowo naświetlić ujęcie. Podczas filmowania te różnice może nieco mniej widać, ale filmy z Mavica 2 Pro będą miały więcej detali w cieniach. Warto jednak wspomnieć, że obiektyw starszego brata dobrą jakość oferuje jedynie przy dość wąskim kącie widzenia o wartości 55°, Air 2 „widzi” znacznie szerzej, bo jego FOV to aż 84°.

Za to osobom znającym się na rzeczy w Air 2 może brakować 10-bitowej przestrzeni barwnych z profilem D-LogM, które znajdziemy w M2P (Pro ma również wbudowany profil Sony HLG – Hybrid Log-Gamma – wstecznie zgodny ze standardem wideo HDR). MA2 używa standardowych 8-bitów i oferuje jedynie płaski profil D-Cinelike. Na tym nie koniec bo w M2P można (inni powiedzą, że trzeba…) manualnie ustawić ostrość.

Inteligentne tryby wideo

Mavic Air 2 wiele trybów inteligentnych znanych z Aira, choć nie wszystkie (zabrakło np. przydatnego TapFly, sterowania dłonią SmartCapture czy trybu Cinematic). Te najprostsze to QuickShot, automatycznie nagrywających 15 sekundowe ujęcia obiektu zaznaczonego na ekranie. Są to Dronie –  dron leci do tyłu i unosi się, z kamerą zablokowaną cały czas na obiekcie; Rocket – dron wznosi się z kamerą skierowaną w dół; Circle – dron okrąża obiekt;  Helix – dron okrąża obiekt i równocześnie unosi się; Boomerang – dron leci wokół obiektu po owalnej ścieżce, wznosząc się, gdy odlatuje od punktu początkowego, i schodząc w dół, gdy wraca. Jedyny trybie, który nie jest dostępny w 4K jest Asteroid – ujęcie kończące się płynnym morfingiem do tzw. małej planety złożonej ze zdjęć 360°.

FocusTrack – przyda się nie tylko do wideo

Znacznie ciekawsze są zupełnie przeprojektowane tryby śledzenia obiektów. We wcześniejszych dronach DJI tryby takie jak Active Track czy Point of Interest ukryte były w menu trybów. Teraz – w przeciwieństwie do APAS 3.0 – mamy do nich dostęp bezpośrednio z poglądu kamery. Wystarczy zaznaczyć palcem na ekranie obiekt czy wybrany fragment terenu i już widzimy menu FocusTrack. Jeśli włączymy funkcję rozpoznawania obiektów to „znane” Airowi kształty (człowiek, samochód, żaglówka itp.) będą od razu oznaczane znakiem „plus” umieszczonym na zielonym kółku. Wystarczy w nie kliknąć i gotowe.

Trybem pierwszego wyboru jest Spotlight 2.0, czyli tryb, w którym bez względu na ruchy dronem, kamera będzie starała się utrzymać w kadrze zaznaczony obiekt. Muszę przyznać, że to jest wielkie ułatwienie. Każdy kto wie ile wyczucia trzeba, żeby wykonać płynne ujęcie „crane shot” z trzymaniem obiektu w kadrze, doceni to rozwiązanie. Zamiast manualnie zgrywać ruch gimbala i drążków, teraz można skupić się tylko na sterowaniu dronem. Gimbal poruszał będzie się sam, a my możemy mknąć dronem w dzień i w nocy, nawet w trybie Sport.

Active Track 3.0 – to jeszcze bardziej rozwinięte niż w M2P algorytmy śledzenia obiektu, które dzięki systemowi omijania przeszkód czy przewidywania ruchu śledzonego obiektu naprawdę zaskakują. Jak pisałem przy APAS 3.0 niestety na plus, jak i na minus (ach ten brak bocznych kamer…). Jeśli jednak będziemy ich używać w miarę bezpiecznym dla drona otoczeniu to potrafią pokazać pazura i autonomicznie kręcić ciekawe  ujęcia np. podczas jazdy rowerem czy… samochodem.

Do wyboru mamy dwa tryby: Trace ( do 8 m/s w trybie omijania przeszkód) – w którym dron leci przed nami lub za nami i filmuje nas od przodu albo od tyłu. Tryb Parallel w teorii  powinien sprawić, że dron będzie leciał (do 12 m/s w trybie Tripod i Normal) w ustalonej odległości równolegle do filmowanego obiekty. W rzeczywistości już po kilku chwilach MA2 leci pod niewielkim kątem, lekko za nim.

Tryb ActiveTrack oferuje śledzenie z tyłu/przodu (Trace) oraz równoległe (Parallel). Obok ikony siły sygnału RC widoczna jest ikona automatycznego rozpoznawania obiektów.

Point of Interest 3.0 to tryb pozwalający na automatyczne orbitowanie drona wokół obiektu – można to samo zrobić w trybie Spotlight, ale w nim trzeba z korzystać z drążków kontrolera by wymusić ruch. Wystarczy zaznaczyć obiekt, ustawić prędkość i wybrać kierunek ruchu, a MA2 zacznie zataczać koło. Podczas filmowanie możemy przybliżać i oddalać się od obiektu (zmieniać promień), jak i zmieniać wysokość oraz kąt patrzenia kamery. W wersji 3.0 po raz pierwszy pojawiła się również możliwość orbitowania dookoła poruszających się obiektów.

Tryby FocusTrack działają tylko w 30 klatkach na sekundę, za to mogę być Spotlight i ActiveTrack działają również w trybie Sport (maks. 19 m/s). Uwaga! Nie będą działać wtedy systemy unikania kolizji. Za to… można ich używać od ganiania za pojazdami i robienia foto-paningu.

Aktywacją przez podniesienie ręki

Przy korzystaniu z trybów QuickShot czy FocusTrack barzdzo przydaje się rozpoczynanie nagrywania przez podniesienie ręki. Dzięki temu możemy wybrać, np. Dronie, schować czy odłożyć na bok kontroler i aktywować go machając jedną ręką. W praktyce z „odpaleniem” nagrywania przez machanie bywa różnie. Czasem trzeba kilka razy pomachać, albo zmienić rękę. Należy też pamiętać, żeby nasz łokieć znajdował się powyżej ramienia.

Hyperlaps 8K

Nowością jest również tryb kręcenia hyperlapsów w rozdzielczości do 8K z możliwością zapisywania  poszczególnych klatek do format RAW. Komu to potrzebne to już inna sprawa, ale w trybach Free (cały czas sterujemy dronem) i Waypoints (ustalamy do 4 punktów pomiędzy, którymi porusza się dron i jaką po ich osiągnięciu przyjmuje orientację i ustawienie gimbala) otrzymujemy taka możliwość. W trybie , Circle (krążenie wokół ustalonego punktu) i Course Lock (lot na obranym kursie) dostępna jest jedynie rozdzielczość 1080p. Bardzo tu brakuje 4K!

Format zapisu

Wszystkie materiały foto-wideo zapisywane są na 8 GB pamięci wewnętrznej lub szybkiej karcie microSD (U3). Zdjęcia możemy zapisywać jako JPG-i albo równocześnie jako JPG i RAW. Filmy zapisywane są w formatach MP4 lub MOV z kodowaniem H.264 lub H.265 (HEVC). Z tym, że H.264 jest dostępne tylko jeśli filmujemy z szybkością do 30 klatek na sekundę. Ten kodek nie jest również dostępny w trybie Slow Motion.

H.265 jest bardziej zaawansowany niż H.264. Główną różnicą jest to, że HEVC pozwala na większą kompresję rozmiaru pliku, a tym samym zmniejszenie wymaganej przepustowości dla strumieniowania wideo na żywo (na razie MA2 nie oferuje takiej  możliwości).

Aplikacja DJI Fly

DJI widać konsekwentnie w nie-pro dronach przechodzi na aplikacje Fly. To, że znikły z niej zaawansowane ustawienie, takie jak np. krzywych działania drążków sterujących, wzmocnienia/redukcji ich działania, czułości przepustnicy itp. to w sumie nie problem. Gorzej, że brakuje w niej np. zapisu indywidualnych ustawień dla wideo (Style), informacji o odległości od przeszkody (pomarańczowe paski na górze i na dole ekranu to jednak nie to samo…), paska zużycia baterii czy możliwości stremowania wideo bezpośrednio do mediów społecznościach.

ISO 100 ; 1/100 sek; 5 AEB; JPG

Samo obsługa Fly jest bardzo wygodna. Wszystko mamy dostępne pod lewym kciukiem, co ułatwia obsługę. Nie zabrakło jednak wpadek. Brakuje ustawień szybkości ruchu gimbala – ta funkcja jest nawet w Mini…, a w Air można było wręcz zapisać 3 różne zestawy konfiguracji. Włączanie trybu APAS 3.0 zamiast pod ręką jest zakopane w menu. Funkcja automatycznego oznaczania na ekranie możliwy do śledzenia obiektów (FocusTrack) blokuje możliwość przełączenia na np. AEB czy HDR, bez uprzedniego jej wyłączenia.

To nie wszystko, bo zniknęła również możliwość wyłączenia czujników. Przednie i tylne sensory przestają co prawda działać w trybie Sport, ale wtedy Air już przy mały ruchu drążka zaczyna pędzić jak wariat. Nie da się ich wyłączyć w trybach Normal czy Tripod. Nie ma również sposobu na wyłączenie dolnych czujników, które mogą oszukać drona podczas bardzo niskiego lotu nad wodą czy mgłą. Trzeba mieć nadzieję, że są to choroby wieku dziecięcego i wiele z tych wpadek zostanie usuniętych.

Mavic Air 2 i nowe, unijne przepisy

Tu nie ma się co rozpisywać. MA2 nie należy do żadnej z klas C0-C3 i jako dron wprowadzony na rynek w okresie przejściowym od 2021 roku będzie mógł latać w Kategorii Otwartej na zasadach obowiązujących w podkategorii A2. Z tą uwagą, że operator Aira 2 będzie musiał zachować 50 metrową odległość od ludzi. Po 2023 roku będzie nim można latać w podkategorii A3 – 150 metrów od terenów zabudowanych, rekreacyjnych, sklepów, fabryk i takich, na których nie ma być ludzi. Słowem pola, łąki, polany, lasy itp.
Jeśli ktoś, będzie chciał go używać tak jak to mam miejsce dziś (dron ważący poniżej 600 gramów) to wszystko wskazuje na to, że taki lot będzie musiał odbywać się w ramach Kategorii Szczególnej.  Więcej o standardowym („unijnym”, bo będzie jeszcze polski-narodowy) scenariuszu dla tej kategorii można przeczytać tutaj.

Od 2021 Airem 2 w tym miejscu, w Kategorii Otwartej już nie polatamy (ISO 100; 2,5 sek; 5 AEB; JPG)
Wszystko wskazuje na to, że od 2023 roku MA2 będzie latał w Kategorii Otwartej tylko po łąkach i polach (ISO 100; 1/1000; 5 AEB).
ISO 100; 1/1000; Manual; panorama (Wide) z 9 zdjęć, która daje plik 8000×6144 pikseli.
ISO 100; 1/40 sek.; Manual
ISO 100; 1/160; 5 AEB; Manual
Poprzedni

Dronoid testowo zdezynfekował Rynek w Katowicach

Następny

Usługi cyfrowe dla BSP za 61,5 mln zł

2 komentarze

  1. Avatar
    1 lipca 2020 at 10:36 — Odpowiedz

    Muszę przyznać, że działa to znacznie lepiej niż w Air 1. HDR-y produkowane na pokładzie drona w końcu można nazwać HDR-ami. Matryca Quad-Bayer pozwala też na uzyskanie bardziej równomiernie naświetlonych panoram (choć nie należy polegać na wbudowanych algorytmach łączenia zdjęć i warto zapisywać poszczególne klatki w JPG i RAW). Zdecydowania warto strzelić fotkę w trym trybie, zanim uruchomi się AEB. Szczególnie jeśli robimy zdjęcie z poruszającymi się obiektami.

    Tzn. że jak wybiorę AEB to zrobi mi już jedno połączone zdjęcie i oprócz tego zapisze też pojedyncze klatki?

    • Andrzej Pająk
      1 lipca 2020 at 11:54 — Odpowiedz

      Nie. AEB zrobi tylko 3 lub 5 JPG/JPG+RAW co 0.7 EV. Połączyć trzeba samemu. SmartPhoto łączy od razu fotkę. Efekty są jak widać.

Skomentuj artykuł

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *