AktualnościZ Polski

Drony do walki ze smogiem. Co na to prawo?

Drony do walki ze smogiem są teraz obecne we wszystkich mediach. Początek swojej popularności miały już rok temu, gdy pierwsze testy pomiarów zanieczyszczeń powietrza z kominów przy pomocy dronów dokonywały takie firmy jak FlyTech UAV z Krakowa i Novelty RPAS z Gliwic. Aktualnie temat ten zyskuje jeszcze większy rozgłos.

Pomysłodawcą i współautorem artykułu jest Maciej Włodarczyk, który udzielił mi wsparcia merytorycznego z prawa lotniczego i zasad lotów podczas jego pisania. 

Sprzyjają temu niskie temperatury, podczas których wielu mieszkańców zaczyna spalać w piecach co tylko popadnie, by ogrzać swoje domy. Sytuacja ta – mimo, że zdecydowanie szkodliwa dla zdrowia – nakręca dalszy biznes. Na rynku pojawiają się usługi pomiaru zanieczyszczeń z dronów przez operatorów z uprawnieniami, ale są również firmy, które oferują zakup samych maszyn. Oferty kierowane są najczęściej do urzędów miast, które – przy pomocy przeszkolonych strażników miejskich – mogłyby stale monitorować skład dymu wydobywającego się z kominów.

Mało kto odważy się powiedzieć złe słowo o podejmowanych działaniach. W końcu wszystko służy poprawie stanu naszego środowiska i ukaraniu mandatami tych, którzy spalają w swoich piecach śmieci powodując tym samym emisję trujących substancji. Drony z aparaturą pomiarową wiszące nad kominami wybranych domów są zatem postrzegane pozytywnie, a kolejne miasta i lokalne organizacje antysmogowe prześcigają się w informowaniu mediów o podjęciu kolejnych działań z użyciem bezzałogowców. Podejdźmy jednak do tego tematu bez emocji – analizując jedynie prawo lotnicze w kontekście ciężkich dronów wiszących bezpośrednio nad dachami prywatnych domów. Czy takie loty są w pełni legalne?

Po pierwsze – świadectwo kwalifikacji

Operator drona „antysmogowego” zdecydowanie musi posiadać świadectwo kwalifikacji UAVO. Wykonuje on loty maszyną, która waży kilkanaście kilogramów wraz z aparaturą pomiarową, a sam lot na pewno nie może zostać zaliczony ani do „lotu rekreacyjnego” ani „sportowego”. Dobrze, by o tym pamiętali chociażby urzędnicy, którzy zdecydują się kupić „swoim” strażnikom miejskim takiego bezzałogowca – najpierw muszą wysłać ich na szkolenie UAVO zakończone egzaminem państwowym. Śmiało można powiedzieć, że w tym sezonie grzewczym już nie zdążą uzyskać takich kwalifikacji.

Pełna odpowiedzialność operatora

Osoba posiadająca świadectwo kwalifikacji i chcąca latać nad czyimiś dachami zdecydowanie nie powinna oszczędzać na ubezpieczeniu OC. Minimalna stawka gwarancyjna wymagana przez prawo to około 20,000zł – to może być zdecydowanie za mało, jeśli tego typu maszyna rozbije się o dach niszcząc jego poszycie i inne elementy lub spadając z góry uszkodzi cokolwiek w pobliżu budynku, w ostateczności spowoduje pożar. Oczywiście to czarny scenariusz, ale będąc operatorem takiej maszyny trzeba jednak zakładać najgorsze opcje. Jest to przede wszystkim w interesie samego operatora, który sam w pełni odpowiada za wyrządzone szkody (np. strażnik miejski, a nie jego zleceniodawca czyli urząd miasta).

Rozdział 3 – Odpowiedzialność – ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY I BUDOWNICTWA z dnia 8 sierpnia 2016 r.

3. Operator:

(…)

4) ponosi odpowiedzialność za decyzję o wykonaniu lotu oraz jego poprawność, a wyznaczenie i udział obserwatora w wykonywaniu lotów nie zwalnia go z odpowiedzialności za bezpieczeństwo wykonywanych operacji lotniczych;

(…)

Możliwe zakłócanie spokoju

W tym samy Rozdziale 3 rozporządzenia traktującym o odpowiedzialności przeczytamy:

3. Operator:
1) zachowuje szczególną ostrożność, unika wszelkiego działania lub zaniechania, które mogłoby:
a) spowodować zagrożenie bezpieczeństwa, w tym zagrożenie bezpieczeństwa ruchu lotniczego,
b) utrudniać ruch lotniczy,
c) zakłócić spokój lub porządek publiczny, oraz
d) narazić kogokolwiek na szkodę;

Przepisy z rozporządzenia wyraźnie wskazują, iż operator operujący jakimkolwiek dronem musi latać tak, by nie zakłócać spokoju lub porządku publicznego – co więcej latać tak, by nie narazić kogokolwiek na szkodę. Czy lot ciężką maszyną z aparaturą nad prywatną posesją spełnia te warunki? Czy szczytny cel pomiarów pozwala zrobić wyjątek? Cóż, i tak za wszystko w razie problemów odpowie sam operator, bo na nim spoczywa cała odpowiedzialność – również za samo podjęcie się takiego zadania.

Co z „bezpieczną odległością”?

Brnąć dalej w kolejne przepisy z rozporządzenia natrafimy na Rozdział 4 – Zasady wykonywania lotów, a w nim:

4.1. Bezzałogowymi statkami powietrznymi wykonuje się jedynie operacje w zasięgu widoczności wzrokowej VLOS
z zachowaniem następujących warunków:
(…)
3) zapewniając w każdej fazie lotu bezpieczną odległość poziomą od osób, mienia, pojazdów, obiektów budowlanych lub innych użytkowników przestrzeni powietrznej niebędących w dyspozycji lub pod kontrolą operatora na wypadek awarii lub utraty kontroli nad bezzałogowym statkiem powietrznym;
(…)

Wprawdzie definicji „bezpiecznej odległości poziomej” wprost nie ma, to chyba na logikę jakaś odległość (inna niż „zero metrów”) musi być zapewniona w poziomie, by wiszący nad budynkiem dron mógł w razie awarii uniknąć upadku na budynek, który jest pod nim. Trudno sobie wyobrazić jak BSP wiszący metro od komina miałby taką „bezpieczną odległość” zachować zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem.

Pozostałe ustawy

Jakby tego było mało, operator drona „antysmogowego” nie może zajrzeć do każdego komina bez pozwolenia zarządcy budynku, nad którym lata. Zastosowanie bowiem ma tu jeszcze trzy ustawy, na które wskazuje wyżej wspomniane rozporządzenie:

  • USTAWA z dnia 29 listopada 2000 r. Prawo atomowe
  • USTAWA z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia
  • USTAWA z dnia 17 maja 1989 r. Prawo geodezyjne i kartograficzne

Najciekawsza z nich to ustawa o ochronie osób i mienia, która w Artykule 5 wymienia kilkadziesiąt obiektów, nad którymi operator nie może przelecieć bez zgody zarządcy danego terenu lub obiektu. Są to:

Art. 5.
1. Obszary, obiekty, urządzenia i transporty ważne dla obronności, interesu gospodarczego państwa, bezpieczeństwa publicznego i innych ważnych interesów państwa podlegają obowiązkowej ochronie przez specjalistyczne uzbrojone formacje ochronne lub odpowiednie zabezpieczenie techniczne.
2. Do obszarów, obiektów i urządzeń, o których mowa w ust. 1, należą:
1) w zakresie obronności państwa w szczególności:
a) zakłady produkcji specjalnej oraz zakłady, w których prowadzone są prace naukowo-badawcze lub konstruktorskie w zakresie takiej produkcji,
b) zakłady produkujące, remontujące i magazynujące uzbrojenie, urządzenia i sprzęt wojskowy,
c) magazyny rezerw strategicznych, o których mowa w art. 15 ustawy z dnia 29 października 2010 r. o rezerwach strategicznych (Dz. U. Nr 229, poz. 1496, z późn. zm.1));
2) w zakresie ochrony interesu gospodarczego państwa w szczególności:
a) zakłady mające bezpośredni związek z wydobyciem surowców mineralnych o strategicznym znaczeniu dla państwa,
b) porty morskie i lotnicze,
c) banki i przedsiębiorstwa wytwarzające, przechowujące bądź transportujące wartości pieniężne w znacznych ilościach;
3) w zakresie bezpieczeństwa publicznego w szczególności:
a) zakłady, obiekty i urządzenia mające istotne znaczenie dla funkcjonowania aglomeracji miejskich, których zniszczenie lub uszkodzenie może stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi oraz środowiska, w szczególności elektrownie i ciepłownie, ujęcia wody, wodociągi i oczyszczalnie ścieków,
b) zakłady stosujące, produkujące lub magazynujące w znacznych ilościach materiały jądrowe, źródła i odpady promieniotwórcze, materiały toksyczne, odurzające, wybuchowe bądź chemiczne o dużej podatności pożarowej lub wybuchowej,
c) rurociągi paliwowe, linie energetyczne i telekomunikacyjne, zapory wodne i śluzy oraz inne urządzenia znajdujące się w otwartym terenie, których zniszczenie lub uszkodzenie może stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi, środowiska albo spowodować poważne straty materialne;
4) w zakresie ochrony innych ważnych interesów państwa w szczególności:
a) zakłady o unikalnej produkcji gospodarczej,
b) obiekty i urządzenia telekomunikacyjne, pocztowe oraz telewizyjne i radiowe,
c) muzea i inne obiekty, w których zgromadzone są dobra kultury narodowej,
d) archiwa państwowe.

Podsumowanie

Jak widać z powyższej analizy loty dronów sprawdzających skład dymu wydobywającego się z kominów są tematem nieco bardziej skomplikowanym niż się wydaje. Cel jest jak najbardziej szczytny, ale zgodność takich lotów z prawem jest mocno dyskusyjna.

Nie chciałem tu w żaden sposób poruszać skuteczności tego typu pomiarów z drona. Pojawiają się jednak komentarze samych potencjalnych użytkowników, że jeszcze trzeba wiele usprawnić w tej metodzie, by miała większy sens zastosowania.

Jeszcze raz dziękuję Maciejowi Włodarczykowi za podsunięcie ciekawego tematu na artykuł i wsparcie merytoryczne przy jego pisaniu.

Poprzedni

Pierwsza oficjalna opinia EASA na temat nowych regulacji UAV - 22/02/2018

Następny

Drony w mieście. Konsultacje U-Space - 4.04.2018, Kraków

6 komentarzy

  1. 6 marca 2018 at 19:24 — Odpowiedz

    Autor myli się stwierdzając, że „zgodność takich lotów z prawem jest mocno dyskusyjna”. Loty wykonywane są całkowicie zgodnie z prawem. Rozporządzenie do art 33 ust 2 i 4 zakłada możliwość uzyskania zgody Prezesa ULC na wykonywanie lotów demonstracyjnych i podmioty realizujące takie przedsięwzięcia korzystają z tych możliwości. Interpretacja przepisów w wykonaniu autora jest nieprawidłowa, rozporządzenie nakłada obowiązek utrzymywania odległości poziomej od budynków ale również mienia. Taka interpretacja oznaczałaby, że wszyscy operatorzy latający nad gruntami niebędącymi ich własnością lub nad gruntami bez zgody ich właściciela łamią prawo – to absurd. Powołanie się na prawo atomowe, prawo o ochronie mienia i osób, prawo geodezyjne i kartograficzne jest również chybione – autor nie podaje jakie przepisy są łamane..

    • 7 marca 2018 at 02:34 — Odpowiedz

      Dziękuję za komentarz. Pozwolę się do niego odwołać jako współautor. Rozporządzenie oczywiście zakłada możliwość uzyskania zgody Prezesa ULC – pytanie czy każdy podmiot, który wykonuje takie loty obecnie byłby w stanie okazać takie pozwolenie? Jeśli tak – nie ma problemu. Obowiązek utrzymania odległości poziomej zarówno od budynków jak i mienia jest zapisany w rozporządzeniu. Wiem, że taka interpretacja oznacza zakaz lotów nad czyimkolwiek mieniem, ale to już tylko wynika z takiego a nie innego zapisu w rozporządzeniu. Może i absurd, ale tak interpretując przepis oznaczałoby to faktycznie zakaz lotów bezpośrednio nad czyimś domem. Powołanie się na pozostałe prawa o ochronie osób i mienia miało na celu przypomnienie, że jest szereg budynków, nad które dron z aparaturą nie może wlecieć bez zgody zarządców tych budynków – tylko tyle. Poza wszystkim – artykuł powstał z inicjatywy pracownika PAŻP, który na co dzień zajmuje się zasadami lotów w polskiej przestrzeni powietrznej. Jest to również jego interpretacja i wiem, że była ona dyskutowana z pracownikami ULC przed powstaniem tego materiału. Nie wiem kim jest Pan z wykształcenia, ale jeśli specjalistą od prawa lotniczego lub pracownikiem ULC to możemy dyskutować. Poza tym, każdy ma prawo do własnej interpretacji prawa. Ostatecznie i tak sąd (w przypadku upadku drona na czyjeś mienie wisząc nad budynkiem bez zachowania bezpieczniej odległości w poziomie) musiałby rozstrzygnąć sprawę poprzez własną interpretację tego zapisu w rozporządzeniu.

  2. 19 marca 2018 at 11:43 — Odpowiedz

    Jeśli rolą artykułu miało być zastraszenie ludzi i wywołanie obawy przed dronami to mogę pogratulować rzetelnie wykonanego zadania. Jeśli autor w ramach tego artykułu chciał wskazać jak wiele przepisów można złamać latając dronem (bez względu na to czy robimy inspekcję kominów czy filmujemy wesele) to uważam, że zabrakło trochę wyobraźni i można było dopisać znacznie więcej paragrafów. W mojej opinii autor przed postawieniem tezy, że loty są nielegalne powinien zwrócić się do podmiotu świadczącego usługi monitorowania powietrza dronem o przedstawienie podstaw prawnych, w ramach których wykonuje swoje czynności. Pyta Pan o moje wykształcenie warunkując dalszą dyskusję? Z tego co widzę to Pan jest po matematyce a drugi autor po AWF. Prawo jest równe wobec wszystkich a ostateczną interpretację podejmie sąd. Zgodnie z moją interpretacją drony MOGĄ legalnie latać na budynkami oraz mieniem, jeśli rozporządzenie pozostawia jakieś niejasności to należy zmienić rozporządzenie.

    • 19 marca 2018 at 17:25 — Odpowiedz

      Panie Przemysławie! Nie chodzi o wykształcenie, a o zawód – Pana już znam ;). Mój się ma oczywiście nijak, bo ja jestem tylko hobbystą w tym temacie, natomiast uznaję, że Maciej, który jest głównym specem od BSP w PAŻP i pracuje tam od lat, wie o czym pisał. Nie chodziło o zastraszanie nikogo, a o poddanie dyskusji tematu legalności takich lotów. Jeśli podmiot je wykonujący nie wystąpi do ULC korzystając z punktu 1.2 rozporządzenia („1.2. Na uzasadniony wniosek, w szczególności w przypadkach wykonywania lotów pokazowych, rekordowych, eksperymentalnych lub doświadczalnych, Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego może zwolnić zainteresowany podmiot z obowiązku spełnienia niektórych wymagań załącznika, z zachowaniem wymogów bezpieczeństwa.”) to w zasadzie nie ma opcji wykonywania lotów zachowując bezpieczną odległość, bo ile ona wynosi w przypadku zawisu nad kominem w razie awarii? Co do reszty się zgadzam – rozporządzenie pozostawia niejasność w kwestii „bezpiecznej odległości w poziomie” gdy dron jest nad budynkiem i to powinno zostać doprecyzowane.

  3. 23 marca 2018 at 16:15 — Odpowiedz

    Zapraszam Pana i Pana Macieja na konferencje „Dronem w SMOG” podczas której opowiemy na mocy jakich przepisow kontrole sa wykonywane. Konferencja odbedzie sie 27 marca od godziny 10 w Centrum Edukacji i Biznesu GAPR w Gliwicach, ul. Bojkowska 37.

    • 25 marca 2018 at 16:41 — Odpowiedz

      Dziękuję za zaproszenie, ale nie wiem czy osobiście będę miał czas, żeby się pojawić. Z przyjemnością przeczytałbym jakąś relację z tego wydarzenia ze szczegółami.

Skomentuj artykuł

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *