AktualnościWyścigi dronówWywiadyZ Polski

+10 do wszystkiego. Wywiad z Maćkiem Poschwaldem

Przyznam szczerze – ten wywiad ma spooore opóźnienie w publikacji. Spisana tutaj rozmowa miała uwieńczyć mijający rok 2016 na „Świecie dronów”, ale mamy luty 2017 więc plany wzięły w łeb :D. Jednak zupełnie nie zmienia to faktu, że mam olbrzymią przyjemność zaprezentować Wam ten materiał, w którym Maciek Poschwald opowiedział mi o tym, co wydarzyło się w świecie dronów wyścigowych w ubiegłym roku, co nas jeszcze czeka i… co robił na spotkaniu z Antonim Macierewiczem ;).

1. Przede wszystkim gratulacje wygrania chyba ostatnich poważnych wyścigów w tym (2016) roku – mam na myśli „Race in caves” w Salina Turda. Jak się czujesz jako zwycięzca? 😉

M.P.: Dzięki! Co tu dużo mówić – uczucie jest niesamowite! Cały sezon ciężko trenujemy, z każdych zawodów wyciągamy wnioski, modyfikujemy technikę, sprzęt, strategię – wszystko, aby przekroczyć jakiś swój limit. Tym razem układ gwiazd/fusów/lini papilarnych najwyraźniej był sprzyjający i wreszcie udało mi się stanąć na topie. Jestem jednak daleki od spoczywania na laurach – dookoła jest mnóstwo świetnych zawodników, każdy równie ciężko trenuje i chce wygrać. Także bardzo ciesze się z takiego zamknięcia sezonu, ale wiem, że muszę pracować jeszcze ciężej jeśli chce zostać w czołówce.

Staram się śledzić Twoje poczynania, ale w tej kwestii pewności nie mam – stałeś już na podium na międzynarodowych zawodach (czyżby w Korei?), czy to był pierwszy raz?

Tak, zaliczyłem trzecie miejsce w Korei (Giga Drone Masters) oraz Hiszpani (Spanish Drone Nationals), ale nic nie smakuje tak jak 1-wsze miejsce :)!

Mac Poschwald - 3-cie miejsce na wyścigach w Korei, 2016
Mac Poschwald – 3-cie miejsce na Giga Drone Masters w Korei, 2016
Mac Poschwald - 3-cie miejsce na Spanish Drone Nationals, 2016
Mac Poschwald – 3-cie miejsce na Spanish Drone Nationals, 2016

Jak dużo czasu, pracy, pieniędzy i poświęceń  wymaga dojście do poziomu mistrzowstkiego? A może nie ma żadnych poświęceń, bo to czysta przyjemność i pasja?

To chyba w tym wszystkim najpiękniejsze, że coś takiego jak “poświęcenie” w ogóle nie występuje. Kocham latać, rywalizować i rozwijać się jako pilot wyścigowy. Chyba jeszcze niczym w życiu tak się nie jarałem (a próbowałem wiele). Dochodzi do tego, że jak mam kilkudniową przerwę to zaczynam się czuć źle, no i mam to szczęście, że znalazłem jeszcze dwóch takich samych wariatów (Piotrek Walędziak i Krzysiek Chartanowicz), więc wzajemnie się ciśniemy – Team ROTORACER for the win !!! Pieniędzy nigdy nie liczyłem (boje się :)), a czasowo to zwykle kilka 3-godzinych sesji w tygodniu. Do tego dochodzą ewentualne naprawy/modyfikacje sprzętu (to często ogromny złodziej czasu – szczególnie jeśli najpierw musisz zdiagnozować problem). Tak było dotychczas, ale czuje, że w 2017 trzeba będzie wrzucić na wyższy bieg!

Team ROTORACER - od lewej: Mac, Krzysztof Chartanowicz i Piotr Walędziak
Team ROTORACER – od lewej: Mac, Krzysztof Chartanowicz i Piotr Walędziak

Z mojej perspektywy (widza, ale zaangażowanego 😉 ten rok był dość przełomowy dla wyścigów dronów, widzę spory postęp zarówno w ilości imprez, jakości organizacji czy nawet w technologii, którą się wykorzystuje w dronach wyścigowych. Jak to wygląda z perspektywy zawodnika, który uczestniczył w większości, o ile nie wszystkich dużych imprezach w Polsce, Europie, a nawet na świecie?

Całkiem podobnie 🙂 Dalej łapie się na tym, że Dubaj było tylko kilka miesięcy temu (od tego eventu właściwie wszystko się zaczęło). Nie ma i nie było sportu, który rozwijałby się szybciej. W drone racingu pokładane są spore nadzieje i jednocześnie duże oczekiwana, szczególnie ze strony inwestorów i widzów. Sport przyspiesza w ogromnym tempie, powstaje wiele lig i każdy ma trochę inny pomysł na to jak powinny wyglądać eventy oraz jak zdobyć serca pilotów i publiczności. Z czasem okaże się, które formaty najbardziej się sprawdzają. A kto wie czy nie zobaczymy Drone Racingu na zimowej olimpiadzie w Korei (na chwilę obecną ma być zgłoszony jako Demo Sport).

W którą stronę Twoim zdaniem będą rozwijać się wyścigi dronów? Krzysiek Chartanowicz napisał na Facebooku, że obstawia trend z szybkimi trasami i z dużą płynnością latania, a Ty jak myślisz?

Uważam podobnie! Niedawno nawet wrzuciłem film z opisem, że drone racing będzie pięknym sportem do oglądania – szczerze w to wierze! Potrzebne są tylko odpowiednie trasy nastawione na racing (a nie „tory przeszkód”) i piloci, którzy skupiają się na optymalnych liniach i szybkości, a nie ciśnięciu z bramki do bramki. Wtedy najważniejszy zaczyna być w pełni kontrolowany i płynny lot. Jako, że jest bardziej opanowany i przewidywalny – od razu staje się przyjemniejszy dla oka. Myślę że już w tym roku to stanie się standardem.

Poniżej wspomniany przez Maćka film:

Po „Race in ruins” i „Race in caves” mam wrażenie, że dopiero teraz trasy wyścigów „zyskały trzeci wymiar”. Osadzone w trudnych warunkach – a to na wzgórzu, albo kiladziesiąt metrów pod ziemią – wymuszają latanie z dużymi zmianami wysokości, przez tunele, w różnych warunkach oświetlenia. To zapewne stawia dodatkowe wymagania przed zawodnikami oraz wymagania sprzętowe. Która z lokalizacja w mijającym roku zrobiła na Tobie największe wrażenie? Jak sądzisz – czy organizatorzy zaskoczą nas czymś jeszcze w przyszłym sezonie?

Na pewno te dwie trasy wspomniane przez Ciebie, które zostały przygotowane w ramach Drone Champions League, są w absolutnej czołówce. Za oceanem najmocniej w tym temacie działa DRL (Drone Racing League) – przygotowali kozackie trasy m. in w opuszczonym centrum handlowym oraz kompleksie biurowym. Ciekawe rzeczy dzieją się również w Azji – w Korei był wyścig na plaży oraz przy skoczni narciarskiej, za to w Chinach na wodzie. W zeszłym tygodniu w Stanach Zjednoczonych miał miejsce wyścig na lotnisku (trasa przebiegła miedzy samolotami), a kilka miesięcy temu drony opanowały Pola Elizejskie w Paryżu. I tu właśnie kryje się kolejny wielki atut drone racingu – praktycznie każde otoczenie można zamienić w trójwymiarową trasę wyjętą prosto z gry video – a im bardziej egzotyczne lub znane miejsce tym lepiej. Dam sobie śmigła uciąć, że to będzie główny trend w tym roku – również my (jako ROTORACER) będziemy działać w tym kierunku w Polsce – miejcie oczy i uszy szeroko otwarte!

Maciek w barwach TBS podczas Race in Ruins w Austrii, 2016
Maciek w barwach TBS podczas Race in Ruins w Austrii, 2016

Co się może wydarzyć jeszcze w kwestiach technologii? Mamy coraz mocniejsze silniki, lepszy software FC i regulatorów, lepsze anteny FPV. W Rosji zawodnicy latają już z Connexem z podglądem w jakości HD. Co tutaj się może jeszcze wydarzyć w perspektywie tego roku?

Nie tylko w Rosji! Connex działa bardzo prężnie w świecie FPV i kilku znanych zawodników praktycznie już w pełni przerzuciło się na cyfrową wizję FPV. Mimo, że nadajnik jest trochę większy i cięższy, a anteny toporne, to przekaz cyfrowy daje nieporównywalne lepsze video szczególnie w pomieszczeniach zamkniętych. Potrzebne są jeszcze tylko lepsze gogle FPV typowo pod HD – totutaj  właśnieoraz w przypadku baterii zasilających drony panuje największy zastój. W przypadku całej reszty sprzętu ulepszenia będą raczej marginalne (póki nie zastąpimy silników odrzutowymi ;)). Nie zmienia to jednak faktu, że nigdy nie widziałem rynku bardziej podatnego na “hajpy” – praktycznie nie ma tygodnia, gdzie nie pojawia się jakiś nowy trend – a to jakiś nowy przełomowy soft, nowy silnik nie z tej ziemi, czy rama, która da ci +10 do wszystkiego! 🙂

Przejdźmy do samych wyścigów – wraz z Krzysztofem jesteście w światowej czołówce racer’ów o czym świadczą Wasze czasy wykręcane na mistrzostwach Europy (ERSA) i na Hawajach (Droneworlds). Śmiało mogę powiedzieć, że jesteście najszybsi w Polsce i godnie reprezentujecie nas na arenie międzynarodowej. Czy wiaże się z tym jakaś szczególna presja? Zapewne macie świadomość, że każdy Wasz wyjazd na zawody obserwuje cała społeczność polskich racerów…

Dzięki – bardzo mi miło :)) Nie, nie odczuwam szczególnie presji ze strony kolegów – raczej ogromne wsparcie. Przy okazji – wielkie dzięki dla wszystkich wspierających – to naprawdę dużo daje! Z zawodów na zawody po prostu sam więcej od siebie oczekuję, ale staram się latać przede wszystkim rywalizując z samą trasą i swoimi umiejętnościami, a nie innymi zawodnikami. To pozawala na większą koncentracje i solidniejszy lot, aczkolwiek najlepsze czasy wykręca się zawsze z odrobiną motywacji w postaci innego dobrego zawodnika na torze.

Droneworlds - Mistrzostwa Świata na Hawajach, 2016
Droneworlds – Mistrzostwa Świata na Hawajach, 2016

Polish Drone Nationals pokazało, że w Polsce jest więcej dobrych zawodników z potencjałem. Jest szansa, że w nadchodzącym roku będziecie wyjeżdżać na zagraniczne zawody w większym gronie zawodników z Polski?

Zgadzam się w 100%. Myślę wręcz, że Polacy mają “smykałkę” do tego. W drone racingu bardzo ważny jest charakter i niezłomność (chyba mało, który sport może doprowadzać do takich frustracji) – a my mamy “niepoddawanie się” praktycznie wpisane w genach. Wracając do pytania – wyjazdy, jak sama nazwa wskazuje wiążą się z kosztami – a wielu zawodników po prostu nie ma funduszy na większe wyprawy tym bardziej, że nagrody pieniężne w eventach dotychczas nie były standardem (chociaż w tym roku już będą). Potrzeba więcej firm i organizacji, które wesprą polskie teamy i zawodników, aby mieli szansę wykazać się na arenie międzynarodowej – nie mam wątpliwości, że pozamiatają 🙂

Mam wrażenie, że wraz z Twoim zwycięstwem w wyścigu „Race in caves” nagle polskie media zaczęły zauważać fakt, że istnieje coś takiego jak „wyścigi dronów” – pojawiłeś się w TVN, Polsat, TVP, czyli w największych polskich stacjach telewizyjnych. Zaczynasz się przyzwyczajać?;)

Haha, nie wiem w sumie jak odpowiedzieć na to pytanie 🙂 Wiadomo, że jeśli obywatel danego kraju odnosi sukcesy w jakiejś dyscyplinie, to lokalne media lubią o tym mówić i to jest super! Tak właśnie promujemy ten sport! Z drugiej strony nigdy nie miałem najmniejszych wątpliwości, ze drone racing trafi do TV – pytanie było tylko: „kiedy?”. Te migawki w mediach postrzegam jednak dopiero jako skromne początki ale jestem przekonany, że wyścigi dronów lada chwila zadomowią się TV na stałe (tym bardziej, że już od marca będzie je można oglądać w player.pl 😉 – przyp. autora).

Team ROTORACER w TVN
Team ROTORACER w TVN
Maciej w czołówce programu o dronach wyścigowych w TVN Player
Maciej w czołówce programu o dronach wyścigowych w TVN Player

Ostatnie pytanie… Widziano Cię w towarzystwie Antoniego Maciarewicza podczas oficjalnej prezentacji możliwości dronów – jak się tam znalazłeś i co robiłeś?;)

Jak to co ?! Latałem 🙂

Dzięki za rozmowę!
Poprzedni

Sejmik Dronowy (Warszawa, 31.01.2017) - krótka relacja

Następny

Drony Intela podczas Super Bowl 2017

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *