AktualnościZe Świata

Drony DARPA – co w nich takiego niesamowitego?

W ciągu ostatnich dwóch dni w wielu dużych serwisach internetowych poświęconych IT i nowinkom technologicznym pojawiły się artykuły o rewolucyjnym programie DARPA o nazwie FLA (Fast Lightweight Autonomy) oraz o ich superszybkim dronie. Szczerze mówiąc, po krótkim zapoznaniu się z tematem, niespecjalnie mnie on zainteresował. Trafiłem jednak na pewną dyskusję w komentarzach na jednym z portali, poświęconą właśnie FLA i latającym dronom DARPA, która zainspirowała mnie do krótkiego wpisu na ten temat.

Na początek film z kanału DARPAtv, o którym będzie mowa:

Obejrzałem jego początek 2 lub 3 razy, żeby mieć pewność, że niczego nie przeoczyłem i wiecie co? Dron zbudowany na taniej ramie DJI F450, który leci po prostej 70km/h jakoś nie robi na mnie wrażenia. Serio – co w tym nadzwyczajnego? Byle dron wyścigowy lata szybciej niż dron DARPA po prostej. OK, na filmie obciążyli go dodatkowo sensorami i kamerami – ale co to zmienia? Wystarczy zastosować odpowiednie silniki i śmigła i w zasadzie każdy dron-składak dociążony pakietami i gimbalem zrobi to samo… Owszem, gdyby przy tej prędkości ominął choć jedną przeszkodę po drodze, to byłoby coś! Tymczasem większość polskich dużych serwisów podchwyciła tytuł filmu i zachwyca się tym osiągnięciem, jakby to było coś zupełnie nowego i przełomowego.

To przejdźmy jeszcze do omijania przeszkód zastosowanego przez DARPA. System działa… Tyle, że wygląda to wciąż, jakby DARPA była na samym początku swoich badań nad autonomią dronów latających w pomieszczeniach. Na filmie widzimy jak quadcopter powoli posuwa się do przodu, dość nerwowo wymijając każde ustawione na jego drodze kartonowe pudło. Tymczasem ten film i tak jest już 2-krotnie przyspieszony, bo inaczej zanudziłby widzów. Dron DARPA wprawdzie wymija przeszkody, ale wygląda to tak, jakby zestaw czujników odległości miał jedynie skierowany do przodu i mija tylko to, co jest przed nim. Mogę się mylić, ale na końcowych ujęciach z wypadków z udziałem drona widać ewidentnie, że dron bokiem wpada na przeszkody, jakby ich nie widział.

To wszystko sprawia, jakby DARPA miała jeszcze daleką drogę do przebycia w rozwoju tego typu systemów. Przypomnę tylko, że INTEL zaprezentował już na CES 2016 lot swojego drona przez „symulowany” las i wyglądało to znacznie lepiej. Z kolei naukowcy z MIT już jakiś czas temu opracowali tego typu rozwiązanie dla… latającego skrzydła, które przemieszcza się ciągle do przodu z prędkością 50km/h bez możliwości zatrzymania w miejscu, jak w przypadku wielowirnikowców. Kilkanaście dni temu tym razem naukowcy z Uniwersytetu w Zurychu stworzyli drona z inteligentnym systemem wykrywania ścieżek w lesie, który statystycznie lepiej sobie radzi z zadaniem niż ludzie. To moim zdaniem trzy konkretne przykłady projektów bliskich temu, co robi DARPA, które są jednak znacznie bardziej zaawansowane i robią większe wrażenie. Możecie ocenić sami:

Latające skrzydło delta naukowców z MIT:

Poniżej prezentacja możliwości systemu „Real Sense” opracowanego przez Intel i wdrożonego na dronie Yuneec Typhoon H:

A tutaj wspomniany system wyszukiwania ścieżek w lesie:

Poprzedni

Wielkie wyścigi za... duże pieniądze

Następny

Dron w służbie facility management w polskim oddziale Sodexo

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *